Sport właściwie od zawsze i w każdym systemie stawał się przedmiotem politycznej retoryki i propagandy. „Chcesz mieć głos-zdobądź POS” (Powszechna Odznaka Sportowa). Plakat z 1933 r. autorstwa: Aleksander Rak, (?-?) (?) Bolesław Surałło-Gajduczeni (1906-1939) (?). Muzeum Plakatu w Wilanowie, Oddział MNW. Ponieważ w Polsce wszystko było, jest lub nabierze wymiaru politycznego, wobec tego o każdym aspekcie działalności AZS mówić można włączając go w niezwykle rozciągliwą sferę polityki. Żadną w tym przeszkodą nie staną się statutowe i programowe deklaracje o apolityczności Związku, bo w holistycznym pojmowaniu polityki nie Konia z rzędem temu, kto na dwu z pokazanych tu fotografii wskaże …. POLITYKĘ!!! Rok 1910, wycieczka członków AKT na szczyt Munczel (2002 m n.p.m.) w paśmie Czarnohory, fot. Cz. Łączkowski. Za S. Zaborniak, Ł. Szmyd Działalność Akademickiego Klubu Turystycznego - Pierwszego w Polsce Akademickiego Klubu Sportowego (1906–1914), Scientific Review of Physical Culture 4, 4, s. 45. jest nią też ani szkoła wyższa, ani sport. Od „politycznego AZS” nie sposób jednak uciec, bo instytucja trwająca nieprzerwanie od ponad 100 lat tkwiła w różnych systemach politycznych i z tą rozpolitykowaną rzeczywistością musiała wchodzić w określone/rozmaite relacje. O ich kształcie i temperaturze nie decydowały ani miłość, ani chłodne wyrachowanie. Zdaje się, że to właśnie roztropność i racjonalizm „w polityce” AZS pozwolił przetrwać mu te kilkanaście dziesięcioleci burzliwych przecież losów Polski. Wydaje się, że omawiając tę kwestię operować należy wieloma obrazami. Wszystkie dotyczą Studenci filii UMCS w Rzeszowie w trakcie obozu letniego na Soliną (1979). Fot. R. Kołodziej, P. Ostrowski, Activities of physical education and sport department, branch of the Maria Curie-Skłodowska University in Rzeszow in the years 1969-2001,  Scientific Review of Physical Culture, volume 6, issue 4, s. 201-207. ludzi AZS, a skoro tak, to muszą one być tak różnorodne, tak rozmaite, tak zniuansowane, jak odmienne i różne bywały (i ciągle pozostają) postawy wszystkich Polaków. Ta wielość i bogactwo wizji rodzą się jednak niezmiennie na trwałych i wspólnych fundamentach: miłości wobec ojczyzny, Polski wolnej i sprawiedliwej. Tę z kolei objawiać i wyrażać można na rozmaite sposoby. I o nich będzie ta opowieść…


 

O politycznych latach:
Tak postawiony problem stawia AZS raczej w pozycji przedmiotu polityki niż jej  podmiotu. Związek relatywnie rzadko aktywnie i Walery Goetel nie był wyłącznie wybitnym naukowcem ani równie wielkim teoretykiem sportu. Ten ostatni znał z własnych doświadczeń. W. Goetel na Wiśle w Krakowie w 1926 r. Fot. Koło Seniorów AZS Kraków 1992-20012, Kraków 2012, s. 27-28.świadomie kreował działania o jednoznacznie politycznym wymiarze, a tylko  funkcjonowanie w rozpolitykowanym świecie przysparzało mu rozmaitych etykiet, które ani inwencją, ani zamiarem samego Związku raczej nie były. W zasadzie bowiem relacje AZS – polityka najbardziej trafnie i adekwatnie do jego postawy oddają słowa jednego z jego ojców założycieli. Oto Walery Goetel napisał: „Ścisła i zupełna apolityczność stowarzyszenia, opartego jednak na granitowej podstawie miłości i pracy dla Ojczyzny, sprężystość w działaniu, rozmach i szybkość decyzji, odrzucenie wszelkiej formalistyki, nieustanne dążenie do osiągnięcia celu z odrzuceniem jakichkolwiek czynników ubocznych, akcja małymi, ale dobranymi zespołami, opartymi na zupełnem do siebie zaufaniu, bezwzględne duszenie wszelkich osobistych tarć, kłótliwości i przekroczeń etyki sportowej, a równocześnie unikanie wszelkiego przymusu zewnętrznego, natomiast oddziaływanie na innych potężnym naciskiem moralnym przykładu osobistego zachowania się oto hasła pracy Akademickiego Związku Sportowego w Krakowie i podstawy żywego rozwoju i rozkwitu wNiezwykle istotny wydaje się par. 3 i 4 ze statutu AZS Kraków z 1908 r. Nie ma w nich mowy o jakichkolwiek celach politycznych, ani metodach działań, które wiązać można było z uprawianiem polityki.  ubiegłych latach piętnastu”. W tym swego rodzaju manifeście AZS ważne jest nie tylko pierwsze zdanie, ale i myśli o odrzuceniu „czynników ubocznych”, o „duszeniu … kłótliwości” oraz „unikaniu wszelkiego przymusu zewnętrznego”. Nie można jednak spocząć na deklaracjach, bo niekiedy one same przekonywać mogą do ….. zajmowania jakiegoś stanowiska politycznego. Słowa Goetla odnoszą się przede wszystkim do środowiska krakowskiego, wyrosłego na galicyjskim liberalizmie, tymczasem „rozpolitykowanie” wydaje się poniekąd specjalnością warszawską. Warto zresztą pamiętać, że skuteczniej bodaj niż słowa jednego ze współtwórców AZS do apolityczności galicyjskiego AZS przekonuje Żółta Księga AZS (1910-1914).

Mistrzostwa Świata w Narciarstwie Klasycznym FIS w Sollefteå w 1934 r. Polska ekipa narciarska - od lewej, Andrzej Marusarz, Piotr Kolesar, Bronisław Czech, kapitan sportowy Polskiego Związku Narciarskiego Stanisław Faecher, Izydor Gąsienica-Łuszczek, Stanisław Karpiel i Stanisław Marusarz. 1934-02 (Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny - Archiwum Ilustracji), za https://commons.wikimedia.org/Trudno w tym niezwykle ważnym, a oryginalnym źródle od dziejów Związku znaleźć jeden choćby passus, który przekonywać może do jakiegokolwiek politycznego zaangażowania sportowców - studentów krakowskich uczelni. Trzeba też pamiętać, że w szeregach krakowskiego AZS, zwłaszcza w sekcjach sportów zimowych, w gronie działaczy i sędziów także, znajdowali się Polacy żydowskiego pochodzenia. Znaczącą rolę w upowszechnieniu i rozwoju narciarstwa, przyczyniając się m.in. do utworzenia Polskiego Związku Narciarskiego (PZN) w 1919 roku, odegrał Stanisław Fächer,

który przed I wojną światową był członkiem krakowskiej Sekcji Narciarskiej AZS i uczestniczył w organizowanych przez nią w Zakopanem i Józef Oppenheim „Opcio”, na fotografii w środku. Fot. www.watra.pl/zakopane/kultura/2011/01/13/sladami-jozefa-oppenheima-muzeum-tatrzanskie-w-dworcu-tatrzanskim-wieczor-5Tatrach kursach, wycieczkach i zawodach narciarskich. Kolejną znaczącą postacią w kręgach narciarstwa przedwojennego był również Józef Oppenheim, narciarz i działacz SN PTT, a przede wszystkim wieloletni kierownik zakopiańskiego TOPR.Rysując klimat i historyczny kontekst problemu nie wolno zapominać o regulacjach prawnych. Ustawa z 1920 r. porządkująca funkcjonowanie uczelni wyższych dawała swobodę działania organizacjom studenckim, choć działalność ta nie mogła nosić znamion aktywności politycznej…

Wspólna fotografia Ignacego Mościckiego z azetesiakami z Gdańska była o tyle polityczna, że  symbolizowała wsparcie dla jakiejkolwiek formy kultywowania polskości w Wolnym Mieście Gdańsk. Fot. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Ignacy Mościcki wśród zawodników AZS Gdańsk podczas Akademickich Mistrzostw Polski w Narciarstwie w Wiśle w 1931 r. Od lewej: Stanisław Woyna, Ignacy Mościcki, Jan Słowik, Zygmunt Idźkowski, Bohdan Radkiewicz, Jerzy Miecznikowski. Fot. R. Wryk, Sport akademicki w relacjach i wspomnieniach, Poznań 2009, s. 213. Z pewnością barw politycznych warszawski AZS (raczej jego zarząd niż zwykli członkowie) nie nabierał poprzez obecność na organizowanych przez związek imprezach. Walery Goetel wspomina międzynarodowe zawody narciarskie w Zakopanem w 1920 roku: „Osobliwy był też widok publiczności, która zebrała się przy Szałasach Goryczkowych. Były tam panie, oczywiście w długich sukniach, panowie w długich paltach, a powszechną sensację, a zarazem uznanie dla swojej krzepy budził znany polityk i działacz socjalistyczny Ignacy Daszyński, który kroczył po śniegach Goryczkowej na nartach - w palcie i w klasycznym meloniku na głowie”. Z tego powodu AZS nie stał się socjalistyczny, a „endeckość” premiera Władysława Grabskiego nie spłynęła na związek w czasie obecności tego polityka na otwarciu warszawskiej uniwersjady w 1924 roku, tak jak znamiona bycia piłsudczykiem nie przylgnęły doń, gdy komendant Józef Piłsudski w 1917 oglądał mecz futbolowy AZS versus Korona Warszawa.

Innymi słowy, AZS stawał się polityczny poza sportem, bo nie on dzielił Polaków na endeków i piłsudczyków czy socjalistów. Ukształtowane poza nim podziały siłą rzeczy żywi ludzie przenosili niekiedy do sportu. I to o ich poglądach, a nie o upolitycznieniu mocno przecież zdecentralizowanego czy wręcz zatomizowanego, bo złożonego z autonomicznych jednostek, związku, mówić należy z pełną za słowa odpowiedzialnością. Jeśli zatem Polaków różnił stosunek do mniejszości narodowych, to musiało to znaleźć jakieś  odzwierciedlenie na sportowej, pluralistycznej mapie Polski. Oczywiście, istniały oficjalne dokumenty, określające reguły funkcjonowania Związku statuty, które rozstrzygały np. o kwestii członkostwa (np. r. IV & 12 statutu AZS Warszawa z 1924 r. mówił, że „członkami związku mogły być obywatele RP narodowości polskiej”), ale ograniczenia te uznać można za hańbiące tylko wówczas, gdyby przynależność do AZS okazywała się w okresie międzywojnia przymusowa, czy obowiązkowa. Innymi słowy, sprawę oceniać należałoby zgoła inaczej, jeśli działania monopolisty AZS-u powodować mogły wykluczenie ze sportu jakiejkolwiek grupy młodzieży akademickiej. Tymczasem istniały dla niej rozwiązania alternatywne. Jeśli zatem studentów-socjalistów zniechęcały oficjalne stanowiska i praktyka funkcjonowania AZS, to wstępować mogli do „Sportowego Klubu Robotniczo-Akademickiego” (SKRA). Piłsudczycy, którym doskwierał prymat proendeckich aktywistów AZS, działać mogli albo w akademickim „Strzelcu”, albo w Klubie Sportowym Fundacji Domów Akademickich (KS FDA, powstał w 1933). Nie wiedzieć, czy rację miał redaktor Przeglądu Sportowego, który w 1924 przedstawiał AZS jako „młode, żądne bezwzględnego prymatu, jakkolwiek najdzielniej i najracjonalniej pracujące w kierunku rozwoju fizycznego stolicy” stowarzyszenie.

Piłkarska drużyna ŻAAS http://www.schorr.pl/images/wystawy/sportzydowski/0018_plansza_100x150_cm.pdfW sporcie akademickim odnajdywać się mogli także studenci żydowskiego pochodzenia tworząc w Warszawie ok. 1920 roku Związek Akademickiego Wychowania Fizycznego (ZAWF), a następnie od 1928 roku Żydowskie Akademickie Stowarzyszenie Sportowe (ŻASS, które z klei zamykało się na członkostwo Polaków…). Współpraca między nimi wszystkimi do wzorowych i najczęstszych nie należała (brakowało jednej wielkiej wspólnej imprezy sportowej), ale nie były one na siebie hermetycznie zamknięte (mecze futbolowe, czasem pełne jednak złych emocji, wynajmowanie obiektów sportowych przez AZS). Istotne, że np. postulaty o wykluczeniu żydówArtefakty korporacyjne ze zbiorów Z. Kuczyńskiego. Zbiory Muzeum  UW. z rozgrywek sportowych i nierozgrywaniu z nimi meczów  nie padały wprost na gremiach związku sportowego, a na spotkaniach, zebraniach i zjazdach struktur szerszych (np. Polskiej Młodzieży Akademickiej). Istotne, że na zebraniach poszczególnych sekcji AZS Warszawa znajdowali się otwarci krytycy proponowanego zwłaszcza od początku lat 30 XX wieku wykluczenia żydów z ruchu sportowego. Także na spotkaniach poznańskiego AZS Młodzieży  Wszechpolskiej nie udawało się zdominować władz sportowców – akademików (wspomnienia Przemysława Warmińskiego).

Endeckie z natury korporacje studenckie były kuźnią azetesowych kadr. Wielu z korporantów ramach aktywności w AZS starało się jednak oddzielać politykę od sportu. Na fot. korporanci „Arcadii” na dziedzińcu Collegium Nowodworskiego, Kraków 1930/31. Fot. http://www.archiwumkorporacyjne.pl/en/index.php/fraternities-museum/cracow/arcadia/Endecka łata słusznie przyklejana władzom AZS (we władzach wielu sekcji AZS Warszawa było sporo działaczy Młodzieży Wszechpolskiej) skutkowała w dwójnasób. Po pierwsze, że polityczna wyrazistość osłabiała polski sport akademicki, który pozostawał rozbity i niezdolny do wspólnych działań zwłaszcza na arenie międzynarodowej (np. niewykorzystany potencjał mocnej lekkiej atletyki czy siatkówki w AZS i ŻASS, który mógł przysporzyć państwu polskiemu wiele sukcesów!). Opinie tę należało przytoczyć jedynie dla porządku i gwolAntoni Heinrich (1903-1944) rysownik, dziennikarz, członek AZS Warszawa, ldekkoatleta, narciarz, kajakarz, taternik. Fot. za https://pl.wikipedia.org/i potwierdzenia skutków każdego rozbicia, partykularyzmów, pluralizmów etc., stwierdzić wypada, bo realnie szanse na unifikację sportu akademickiego II RP były znikome. Z drugiej strony, po przewrocie majowym związki władz AZS z endecją mocno determinowały stosunek władz państwowych wobec AZS. W styczniu 1927 r. sanacja powołała do  życia Państwowy Urząd Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego (PUWFiPW), który zajmował się zarządzaniem sportem II RP i dystrybucją środków z budżetu państwowego. Wzajemną wstrzemięźliwość i chłód udawało się przełamywać już w końcu lat 20. XX. wieku, i trudno wskazywać, że AZS totalnie marginalizowano w systemie rządowych dotacji (choć niektóre sekcje AZS Warszawa upadały). Nie można natomiast zaprzeczyć temu, że inne niż AZS związki sportowe zazdrośnie patrzyły na ogromny potencjał Czy udział AZS w piłsudczykowskich imprezach sportowych miał być aktem pojednania endeckiego stowarzyszenia z obozem sanacji? Na fotografii zawodnicy AZS Wilno startujący w biegu narciarskim na trasie Zułów – Wilno 1937 r. Od lewej; Wiktor Lisiecki, Władysław Pieniuta, Roman Burda, Mieczysław Pimpicki. R. Wryk, Sport akademicki w relacjach i wspomnieniach, Poznań 2009, s. 221. akademików. Antoni Heinrich jeden z działaczy AZS i dziennikarz, w „Akademiku Polskim” z 1929 r. słusznie zauważył, że: „Wzmożona działalność AZS-u, jego rozrost i żywotność, są solą w oku związków państwowych, które pogrążone w marazmie i lenistwie patrzą z zawiścią na rozwój młodej organizacji, zgarniającej zewsząd zwycięstwa, zyskującej popularność i … subwencje”. Polityczne łaty mogły być zatem narzędziem w pewnych subtelnych rozgrywkach w łonie samego środowiska sportowego.

Zmiany w obliczu politycznym władz AZS, zbliżenie do obozu sanacji (raczej odwrotnie), pojawiły się w 1932 roku. Wyraźniej symptomy koncyliacji widoczne były rok później. W maju 1933 roku zaczął się ukazywać „Akademicki Przegląd Sportowy” (APS), a na jego łamach publikowano artykuły sygnalizujące odchodzenie od narodowo-katolickiej ortodoksji i rosnące zrozumienie dla porządku sanacyjnego...  

Autorem projektu inwestycji został profesor Politechniki Warszawskiej, architekt Edgar Norwerth. Powołano komitet budowy uczelni pod przewodnictwem ministra Spraw Wewnętrznych gen. dr. Felicjana Sławoja-Składkowskiego.Był to swoisty przejaw „Realpolitik”. Utworzony z inicjatywy Piłsudskiego w 1929 Centralny Instytut Wychowania Fizycznego w Warszawie 23 sierpnia 1938 roku został przekształcony w wojskową szkołę akademicką pod nazwą „Akademia Wychowania Fizycznego Józefa Piłsudskiego w Warszawie”. W 1990 roku AWF zmienił patrona, a został nim Józef Piłsudski. Rozpoczęcie koronnej imprezy AZS Warszawa, Varsoviady zdecydowano się przesunąć na 11 listopada, co jeszcze mocniej powiązało Akademię z jej patronem i ideą niepodległości.  Jeśli dzisiaj cokolwiek to znaczy, to niechże AZS czci święto niepodległości w duchu raczej piłsudczykowskim niż endeckim...

 

Literatura: W. Goetel, W lat piętnaście, w: R. Wryk (oprac.), Sport akademicki w relacjach i wspomnieniach, Poznań 2009, s. 30; Idem, Takie były początki…, w: AZS 1908-1983. Wspomnienia i pamiętniki, opr. R. Wryk, Poznań 1985, s. 36; H. Hanusz, Początki międzynarodowego akademickiego ruchu sportowego na przełomie XIX i XX wieku w: Akademicka kultura fizyczna na przełomie stuleci. Tom II. Uwarunkowania historyczno-socjologiczne, red. K. Obodyński, Z, Barabasz, Warszawa 2009, s. 36; „Kurier Warszawski”, 1917, wyd. wieczorne, nr 97, s. 5; I. Rejchensztejn, Lubelski Hapoel, garść wspomnień, Kol Lublin – Lubliner Sztyme 1972, nr 6, s. 18–19, tłum. Piotr Nazaruk;   K. Potrzuski, Próba przejęcia obiektów sportowych w Parku Sobieskiego (Agrykoli) przez Akademicki Związek Sportowy w latach 1924-1925. Przyczynek do dziejów AZ Warszawa w stulecie klubu, w: Sport i olimpizm w edukacji dzieci i młodzieży : polskie tradycje i nowoczesne tendencje, red. J. Nowocień, K. Zuchora, Warszawa 2016, s. 433; Przegląd Sportowy, 1924,48, s. 10; Przegląd Sportowy, 1924,48, s. 10; R. Krasowski, W. Nadolski, P. Król, Beginnings of the Jewish skiing in Poland (1919-1939), Scientific Review of Physical Culture, volume 4, 2, s. 227; R. Gawkowski, J. Rokicki, Stosunki polsko-żydowskie w sporcie II RP, w: Parlamentaryzm, konserwatyzm, nacjonalizm, red. J. Żyndul, Warszawa 2010, s. 221-240; P. Warmiński, Pamiętnik 1927-1939, w: AZS 1908-1983. Wspomnienia i pamiętniki, opr. R. Wryk, Poznań 1985,  s. 163-4;



O Komunie i pryncypiach:
Problem funkcjonowania sportu polskiego w okresie 1944-1989 doczekał się już swojej wcale pokaźnej literatury. Nie zamyka to drogi do dalszych coraz bardziej szczegółowych dociekań, które mieścić się jednak powinny w ramach wskazanych w syntetycznych ujęciach tego zagadnienia. Chodzi tu np. o akceptowaną chronologię (nieco względem siebie odmienne etapy w dziejach sportu okresu PRL, 1944-1948, 1949-1956, 1956-1970, 1971-1981, 1981-1989) i wiele istotnych zastrzeżeń dotyczących charakteru źródeł, metod i metodologii Ta krótka notatka z „Rzeczpospolitej” z 6 X 1944 r. znakomicie ilustruje początki powojennego sportu. W rywalizacji wzięli udział studenci KUL i oficerowie I Armii Wojska Polskiego.  oraz celów eksploracji. Z perspektywy świadectw historycznych badacze podkreślają ich przekładającą się na jakość uzyskiwanych informacji różnorodność (odmienność ocen dokonywanych w oparciu o oficjalne dokumenty i choćby pamiętniki), w ujęciu metodologicznym pojawia się spór o samo rozumienie sportu (związek, klub, członkowie, wydarzenia sportowe etc.) i pojmowanie polityki (jako czegoś z natury złego, oderwanej od realiów władzy, systemu nadzoru). Złożoność problemu nie pozwala na pokazanie go w całej okazałości nawet jeśli w centrum zainteresowania znajduje się jeden tylko element większej całości AZS. Z jednej strony funkcjonował on w takiej samej rzeczywistości jak inne podmioty sportowe, z drugiej jednak trochę się wśród nich wyróżniał (statusem prawnym, akademickością, materiałem ludzkim). Problem sprowadzić zatem można do analizy tych odmienności w kontekście relacji Związek versus władza komunistyczna, choć ponownie powraca w tym przypadku kwestia odpowiednich źródeł.

Zacząć wypada od wspólnego dla całego chyba sportu tła. Ryszard Wryk pisze: „Sport odradzał się spontanicznie w nawiązaniu do wzorów i tradycji II Rzeczypospolitej. Istotną rolę w reaktywowaniu struktur sportowych, tworzeniu systemu rozgrywek, odbudowie obiektów odgrywał czynnik społeczny. Większość kierowniczych stanowisk - czy to w związkach sportowych, czy w klubach i stowarzyszeniach - pełniły te same osoby, co w ostatnim okresie Polski przedwrześniowej. W pierwszych latach powojnia w ruchu sportowym mamy więc niejako zachowaną ciągłość ideową i organizacyjną. Stan taki nie trwał jednak zbyt długo.

Fotografia z okresu powojennego z podwarszawskiej Podkowy Leśnej pokazuje trochę niecodzienną (zwłaszcza dla nieco późniejszego okresu) sytuację – AZS powojenny miał być prostą emanacją tego przedwojennego… Uroczyste poświęcenie medalików ze św. Krzysztofem dla Sekcji Motorowej AZS Warszawa podczas mszy inaugurującej sezon motocyklowy w kościele pw. św. Krzysztofa. Data wykonania 19 maja 1946. Autor zdjęcia Józef Jerzy Karpiński „Jerzy”. Źródło: Muzeum Powstania Warszawskiego, nr inwentarzowy MPW-IN/8602. Już w 1947 r. do polskiego sportu w brutalny sposób zaczęła wkraczać ideologia”. Tchnienie ideologii przybierać poczęło rozmaite formy. Często była to presja związana z polityką paszportową przekładającą się na reglamentowanie kontaktów międzynarodowych AZS (magia zagranicy, Fibak Wojciech) i inwigilację wyjeżdżających. Zerwanie z tradycjami narodowymi w ruchu sportowym, wiązało się z polityką kadrową (czyt. usunięciem ze Związku wielu doświadczonych działaczy wywodzących się z II Rzeczypospolitej. Nowi, dyspozycyjni wobec władzy działacze zadbać mieli o realizację stawianych przez komunistów pryncypiów – reorganizacja sportu w duchu sowieckim i budowanie socjalizmu z wprzęgnięciem do realizacji tego zadania sportu.

Dość powiedzieć, że nadzór nad nim przejął Wydział Propagandy, Oświaty i Kultury Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Przykład masowych pokazów gimnastycznych z udziałem wrocławskich studentów WSWF na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu w 1955 r. Fot. J. Jonkisz, Z. Naglak, Jubileusz Klubu Sportowego AZS AWF 1976-2001 na tle dziejów Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu, Wrocław 2001, s. 39. Robotniczej, który dbał o oto, aby w ramach imprez sportowych (spartakiad, ale i „Puchar V Zjazdu PZPR”, „O Puchar gen. Mariana Spychalskiego”, „Biegi dookoła Pałacu Kultury i Nauki z okazji Rewolucji Październikowej”) czcić komunistycznych przywódców, komunistyczne rocznice i komunistyczne jubileusze, a w rywalizacji międzynarodowej udowadniać wyższość socjalizmu nad kapitalizmem.  

W 1986 r. studenci z Klubu AZS Politechniki organizowali Akademicką Sztafetę Zwycięstwa z Rogoźnicy  do Wrocławia (65 km). Zakończenie sztafety nastąpiło wieczorem przed pomnikiem pomordowanych profesorów lwowskich na Placu Grunwaldzkim. Symboliczny wymiar tej uroczystości był nieco dla komunistów kłopotliwy, ale mimo tego podjęli rękawice... Fot. W. Zawadzki, AZS Politechnika Wrocław. Kronika Klubu 1973-1991, Wrocław 2012, s. 296. Przełomy roku 1956, 1968, 1970 i 1980 dotyczyły raczej uczelni, kondycji stanu studenckiego (na przykład tzw. strajk „stołówkowy” w AWF Warszawa z roku 1955)  i politycznych organizacji studentów niż samego Związku, który wobec zachodzących przemian nie deklarował żadnych oficjalnych stanowisk, nie kierował do władz adresów, nie zapewniał o postawie, wsparciu, pomocy etc. Potwierdza to charakter wydarzeń niezwykle istotnych w dziejach środowiska akademickiego, marca 1968. Kajetan Hądzelek pisze: „Wydarzenia z dziedzińca Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie w czasie protestacyjnego wiecu studenckiego w dniu 8 marca domagającego się przywrócenia praw studentom wyrzuconym z uczelni za działalność opozycyjną, wtargnęły oddziały milicji, łamiąc autonomie uczelni i brutalnie rozpędzając zebranych, wywołały wśród studentów AWF gwałtowny protest; przeciwko metodom postępowania władz w stosunku do środowiska uniwersyteckiego. W AWF w dniu 12 marca odbył się wiec popierający żądania studentów Uniwersytetu Warszawskiego. Wiec zgodnie z wieloletnią tradycją współdziałania studentów i pracowników został zorganizowany przy akceptacji wszystkich społecznych i politycznych organizacji w uczelni wspólnie z władzami uczelni. Uczestniczyli w nim niemal wszyscy studenci i pracownicy uczelni”. W zdarzenia te byli z całą pewnością zaangażowani azetesiacy, ale nie oni w szczególny sposób artykułowali właściwe tylko dla AZS postulaty – te miały charakter znakomicie szerszy.

Akademicki w genezie „Marzec 1968” zachwiał jednak zaufaniem władz partyjnych do całego środowiska..
W wielu zakładach pracy podsycano nastroje „wstrzemięźliwości” wobec studentów. Fot. za https://polskiedzieje.pl

Prostym skutkiem było ograniczenie wyjazdów zagranicznych (Magia zagranicy), ale R. Gawkowski sugeruje, że efektem Marca 68  był „proces tworzenia sekcji Sportów Obronnych i Przestrzennych. Sekcje te były zakładane przy Klubach Uczelnianych z pomocą uczelnianego Studium Wojskowego i w założeniach miały popularyzować Ludowe Wojsko Polskie i historię Polski Ludowej. W liście  do prezesów Klubów Uczelnianych z maja 1968 r., traktującym o założeniu na uczelniach takich sekcji, ZŚ AZS Warszawa prosił, aby: „sprawę powyższą traktować jako ważna i pilną”. I Spartakiada Sportów Obronnych odbyła się już latem 1968 r.”. Należy przecież pamiętać, że partia komunistyczna z założenia podejrzliwie traktowała „inteligencję pracującą” zwłaszcza tę przedwojennej proweniencji. Już w 1945 r „Przegląd Sportowy” (1, 12, s. 1) poczynił znaczącą refleksję nad polityczną kondycją przedwojennego AZS: „Sport akademicki w Polsce przedwrześniowej nie potrafił spełnić zadań do jakich był powołany. Faktu tego nie zmienia kilka chlubniejszych kart, w rodzaju (wielkich sportowych sukcesów drużyny AZS, D.S.) szóstki hokejowej z Warszawy”. W tej perspektywie istotnie, w skład reaktywowanej Centrali AZS w Polsce (Kraków, 15 lipca 1945 r.) weszło sporo przedwojennych działaczy. Jerzy Chełmecki pisał, że tworzeniu AZS AWF Warszawa w końcu 1949 roku towarzyszyła atmosfera, delikatnie rzecz nazywając, braku zaufania: „Mówiło się, że w AZS nie zmieniło się nic z dawnej przedwojennej treści, że wprost stał się on bazą elementów reakcyjnych i nie jest w stanie sprostać zadaniu upowszechnienia wychowania fizycznego i sportu w środowisku akademickim”. Ten rodzaj chłodu czy raczej specyficzna wstrzemięźliwość sprawiała, że część członków AZS czuła się przez władze komunistyczne niedowartościowanych, marginalizowanych, szczególnie cenzurowanych. Dostrzegano, że np. działacze Zrzeszenia Studentów Polskich, czy Związku Młodzieży Socjalistycznej wyjeżdżają na bardziej atrakcyjne wycieczki, uczestniczą w wyżej dotowanych obozach, mogą liczyć na lepsze stypendia, nagrody itp. 

Ta wizja martyrologiczna może wydawać się prawdziwa pewnie do okresu 1948/1949, potem, jak pisze Kajetan Hądzelek: „Były też jednak wydarzenia, które rzuciły cień na nasze (AWF Warszawa, dop. D.S.) środowisko. W dniu 21 marca 1979 r. kilku studentów AWF znalazło się w grupie aktywistów warszawskiej organizacji studenckiej i robotniczej, która wtargnęła do mieszkania prywatnego Jacka Kuronia na Żoliborzu, gdzie był organizowany wykład Uniwersytetu Latającego”. Idąc jednak tropem wyżej zaprezentowanej oceny, powiedzieć można, że nawet jeśli w grupie skłonnych do rękoczynów bojówkarzy znaleźli się członkowie AZS, to ich postawa w żaden sposób nie może być wiązana ze związkiem sportowym… Wykorzystując inne kazusy powiedzieć można, że wielu członków AZS angażowało się w ruch legalnej i podziemnej „Solidarności”, a potem korzystało z obywatelskich praw wyrażania swych poglądów poprzez członkostwo w rozmaitych partiach politycznych. Niezwykle trudno jednak pokazywać związek tych postaw z kondycją AZS…  Łatwiej natomiast wykazać – dysponując twardymi argumentami w postaci właściwych pism i dokumentów - polityczną kontrolę władz partyjnych nad ludźmi i gremiami zarządzającymi AZS. Np. jeszcze u progu lat 80. XX wieku AZS Rzeszów składał w siedzibie wojewódzkich władz partyjnych raporty tyczące działalności Związku (pierwsze trafiały do PZPR w 1963), a jeden z pracowników AZS był jednocześnie sekretarzem Komitetu Wojewódzkiego partii. Należy podkreślić, że stolica Podkarpacia nie była z pewnością wyjątkiem… Warto też pamiętać o tym, że władze partyjne nigdy w szczególny sposób nie faworyzowały AZS, w stosunku do całego środowiska akademickiego wielokrotnie wykazywały swoją podejrzliwość i wstrzemięźliwość. 

Wizyta w Międzyzdrojach nie była jedynym dowodem zainteresowania ówczesnych władz sportem i AZS-em. Na fot. wspomniane otwarcie nowej przystani AZS w 1948 i przygotowania do „chrztu” łodzi; od lewej: prof. Walery Goetel, prezes Kazimierz Walter i premier E. Osóbka - Morawski (fot. Krzysztof Trzebicki) Źródło: M. Makowska-Rzeszutko, Kazimierz Ealter – reanimator i pierwszy powojenny prezes centrali Akademickich Związków Sportowych w Krakowie, Zeszyty Historyczne Zarządu Głównego AZS 1, 98,  Warszawa 1998, s. 25.Nie wydaje się, aby argumentem przeciw tej tezie stała się obecność przedstawicieli władz komunistycznych na ważnych dla AZS uroczystościach i imprezach sportowych. Kazimierz Staniszewski wspomina letni obóz sportowy, który tuż po wyzwoleniu zorganizował AZS. Pewnego dnia uczestników zaskoczył rzadko zwoływany apel. Ten wyjątkowy „odbył się z okazji odwiedzin naszego obozu przez premiera i protektora AZS-u, Edwarda Osóbkę-Morawskiego, któremu, poza przeglądem obozu, przedstawiono wizualnie nasze rozliczne potrzeby. Dostojny gość, wzruszony niedolą byle jak ubranej młodzieży, opuszczając obóz pozostawił kierownictwu czek na 300 tys. zł, z przeznaczeniem na zakup sprzętu sportowego; była to na owe czasy suma duża”. Najpewniej o tym samym obozie pisał Aleksander Kłaput, wyjaśniając, że chodziło ogólnopolski wypoczynkowy letni obóz akademicki zorganizowany w lecie 1946 r. w Międzyzdrojach. „Ze znalezionej potłuczonej zastawy stołowej (w poniemieckich willach, dop. D.S.), na dużym placu apelowym i ćwiczebnym, ułożyliśmy azetesowskiego gryfa oraz zainstalowaliśmy maszt z państwową flagą. Wielką niespodzianką na obozie była wizyta Premiera Edwarda Osóbki-Morawskiego wraz z towarzyszącymi mu osobami”. W obu relacjach zgadzają się trudne warunki bytowe, ale Kłaput nie pisze nic o finansowym geście ówczesnego premiera. Swoją drogą premier Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej w jakiś sposób cenił chyba sobie kontakty z AZS-em. W dniu 18 maja 1947 r. krakowski sport święcił uroczystość podniesienia flagi na przystani AZS przy ul. Kościuszki 38, a uroczystość tę zaszczycił obecnością B. Osóbka-Morawski. Dokonano chrztu pięciu nowych łodzi. Po uroczystości. odbyła się defilada łodzi oraz wspólna wycieczka wioślarska wszystkich klubów”.

Premier nie był jednak liderem Polskiej Partii Robotniczej, a poza tym czynił te gesty w czasach, kiedy komuniści nie bardzo jeszcze Dzięki inicjatywie Centrali AZS, którą kierował Kazimierz Walter latem 1946 roku zorganizowano w Międzyzdrojach, Wisełce i Dziwnowie obóz kondycyjno-wypoczynkowy.  interesowali się sportem. Gospodarskie wizyty premiera rządu kontynuował potem socjalista Józef Cyrankiewicz. W 1958 roku zaszczycił krakowskie obchody 50 – lecia AZS. Na uroczystej akademii w filharmonii krakowskiej jako przewodniczący Komitetu Honorowego udekorował sztandar AZS Złotym Krzyżem Zasługi. Powiedział przy tym: „Nieście wysoko sztandar pokoju, sportu, kultury społecznej i dżentelmeństwa nie tylko sportowego. Uczcie polską młodzież akademicką poprzez sport, jak trzeba umieć pomagać słabszym, jak zachowywać się po dżentelmeńsku w życiu”. Dekorował też zwycięzców rywalizacji w towarzyszących jubileuszowi VIII Międzynarodowych  Akademickich Mistrzostwach Polski. Najpewniej wspierał też azetesowką ideę organizowania Silesiad na obszarze Dolnego Śląska.

Być może z tych powodów (pewnie też bliskości poglądów politycznych) osobę Józefa Cyrankiewicza cenił wysoko Walery Goetel. W swoich pamiętnikach, wspominając jubileusz 1958 roku o ówczesnym premierze pisał w następujący sposób: „W roku 1958 obchodziliśmy w Krakowie jubileusz 50-ecia AZS—u, w którym wziął udział premier J. Cyrankiewicz, nasz stary przyjaciel i opiekun, a w 1968 roku 60-lecie utworzenia w Krakowie pierwszego w Polsce AZS-u”.

Józef Cyrankiewicz znany był ze swej (nomen omen) towarzyskości, bywał na różnych spotkaniach i imprezach, chętnie w towarzystwie sportowców. Na fot. podpisuje piłkę. „Tempo” za https://twitter.com

Sentyment do AZS-u ze strony Cyrankiewicza wynikał też pewnie z jego po wiekeróć manifestowanych sympatii wobec intelektualistów. Trudno to powiedzieć o  innych „wizytujących” AZS przedstawicielach komunistycznej nomenklatury (imprezy i obozy azetesiackie wizytowali też gen. Eugeniusz Kuszko, gen. Marian Spychalski, wicemarszałek Sejmu Wacław Barcikowski i inni). Takie „gospodarskie wizyty” stawały się normą, niewiele znaczyły w sensie politycznym poza gestem oraz wrażeniem, że rząd komunistów dba dokładnie o wszystkie segmenty społeczeństwa polskiego… Bywało, że nie trzeba było witać dygnitarzy w charakterze gości, bo partyjni sekretarze pojawiali w łonie AZS (np. Jerzy Kuberski, Janusz Hozołubiec).

Minister Oświaty i  Wychowania Jerzy Kuberski wręcza Andrzejowi Rojowi i Stefanowi Dziedzicowi dyplomy i legitymacje Zasłużonych Mistrzów Sportu. Trudno chyba te symboliczne akty uznać za polityczne. Fot. Dziedzic Stefan, Janusz Kobylański, Alfred Luther, Stefan Rogalski, Władysław Gąsienica Roj, Michał Zbyszewski red., 50 lat AZS w Zakopanem. Ludzie, fakty, cyfry, sukcesy, porażki, wspomnienia, anegdoty, Nowy Targ  1999, s. 292. Zupełnie inaczej wyglądały te relacje na poziomie personalnym, z perspektywy przeciętnych członków AZS. Nie różniły się one wiele od krytycznego stosunku właściwego społeczeństwu reagującemu na narzucony mu siłą system. Poznanie tej warstwy relacji ma jednak tę słabość, że nie opiera się bynajmniej na jakichś wiarygodnych sondażach, a pamiętnikach i wspomnieniach, które powstawały po latach i opisywaną przeszłość opisywały często przez pryzmat demokratycznych przemian następujących w Polsce po 1989 roku. O wolność i demokrację w okresie PRL walczyli zatem wszyscy, nawet sekretarze i działacze partyjni… Pomijając jednak pewne skrajności warto dostrzec w pamiętnikach i wspomnieniach z epoki dwie bynajmniej nie wykluczające się postawy. Z jednej strony był to szczery entuzjazm wynikający zrazu z odzyskanej wolności i pokoju, z otrzymanej szansy realizowania własnych pasji oraz radości i z optymizmu właściwego okresowi młodości. Z drugiej strony dokuczliwe okazywało się zjawisko inwigilacji i natrętnej indoktrynacji. Wydaje się, że postawy wywoływane tymi czynnikami w jakiś sposób się równoważyły i skutkowały niewielką liczba zachowań skrajnych – to znaczy bezkrytycznego akceptowania nowej rzeczywistości lub apodyktycznego jej odrzucania i krytyki. Przykładem tego balansu niech będzie relacja Józefa Sachnika, azetesiaka, studenta SWF we Wrocławiu w l. 1952-1955. Wspomina on przygotowania do święta 22 lipca. Opracowany przez studentów pokaz gimnastyczny miał odbyć się w Warszawie. „Lipcowy pokaz przed trybuną mieszczącą najwyższe władze państwowe i partyjne wzbudził ogromny aplauz widzów. Potem niektórzy uczestnicy chwalili się, że w biały dzień, publicznie wypinali (w czasie skłonów) d... na Bieruta”.

Fotografia ta może w jakiś sposób przekłamywać charakter działania (1949-1956) Akademickiego Zrzeszenia Sportowego. Jego aktywność nie ograniczała się bynajmniej do uatrakcyjniania zbiorowych manifestacji i sportowych imprez masowych  Nieodłączny humor, pokazujący racjonalny dystans młodych ludzi do komuny widać też w relacji Stanisława Rusina, zjazdowca z AZS Zakopane startującego w 1953 Mistrzostwach Polski w Szczyrku: „ W czasie Mistrzostw umarł Józef Stalin. Mimowolnie więc mistrzostwa te kojarzą mi się z tym faktem. Na treningu biegu zjazdowego mijając linię mety krzyknąłem: „ A niech Cię piekło pochłonie!” natychmiast podeszło do mnie dwóch panów … - „Kogo mieliście na myśli, wołając niech go niebo pochłonie? Antka Wieczorka. Dlaczego? Bo on przygotowywał tę trasę!”. Zebrani po 50 latach azetesiacy z Zakopanego wypomnieli Stefanowi Dziedzicowi, że tolerował szkolenia ideologiczne, po czym zaczynali śpiewać o tym, co wtedy myśleli naprawdę: Niech żyją nasi sojusznicy, Amerykanie i Anglicy... lub (z ironią!) - Niech żyje nam towarzysz Stalin!  

Praktykowaną formą subtelnego oporu wobec komunistycznej władzy i jej natrętnej indoktrynacji bywała absencja…
Wysoka absencja na pochodach I - majowych, imprezach rocznicowych i komunistycznych jubileuszach okazywała się najbardziej chyba bezpieczną formą dystansowania się wobec systemu. 

Sportowcy AZS Gliwice na „rytualnej” manifestacji 1 majowej w Zabrzu w 1951 roku. Fot. za: b.a., 25 –lecie AZS przy Śląskiej Akademii Medycznej (1949-1974), Gliwice 1974, s. 9. Szermierze AZS Zakopane w trakcie uroczystości 1- majowych. Warto jednak pamiętać, że inicjatorem powstania pod tatrami sekcji szermierczej był w 1950 roku przedwojenny fechmistrz Antoni Garbuliński, uczestnik bitwy pod Monte Cassino… Fot. S. Dziedzic i in. , (red.), 50 lat AZS w Zakopanem. Ludzie, fakty, cyfry, sukcesy, porażki, wspomnienia, anegdoty, Nowy Targ  1999, s. s. 241. Szermierze AZS Zakopane w trakcie uroczystości 1- majowych. Warto jednak pamiętać, że inicjatorem powstania pod tatrami sekcji szermierczej był w 1950 roku przedwojenny fechmistrz Antoni Garbuliński, uczestnik bitwy pod Monte Cassino… Fot. S. Dziedzic i in. , (red.), 50 lat AZS w Zakopanem. Ludzie, fakty, cyfry, sukcesy, porażki, wspomnienia, anegdoty, Nowy Targ  1999, s. s. 241.

Humor ściągał czasem na autorów spore kłopoty. Ciekawy przykład podaje Robert Gawkowski: „Jaskrawym przykładem ukarania „złotej młodzieży” nie pasującej do nowej rzeczywistości było rozwiązanie całej drużyny waterpolo AZS Warszawa w styczniu 1951 r. Pretekstem do tego typu działania było zwykłe, pełne żakinady zachowanie zawodników jadących na mecz piłki wodnej. Sportowcy AZS postanowili „ochrzcić” nowego kolegę z drużyny tradycyjnym klapsem. Pech chciał, że tym nowym graczem był ambitny działacz partyjnej młodzieżówki, który doniósł o tym „burżuazyjnym” incydencie” (patrz: fuksowanie).

Halina Konopacka w drodze do Polski. Rodzinny kraj Mistrzyni odwiedzała po wojnie trzykrotnie także w 1970 i 1975 roku. Fot. http://www.magwil.ltTrzeba jednak pamiętać, że niektórzy potrafili też drwić z przerysowanych na Zachodzie wizji siermiężnego, nieludzkiego i okrutnego komunizmu. Eryk Lipiński wspominał rok 1958 i wizytę w Warszawie  Haliny Konopackiej-Matuszewskiej, mistrzyni olimpijskiej z roku 1928 w rzucie dyskiem, która od wojny przebywała w USA.  Pisał o tym tymi słowy: „Ponieważ przed wojną była członkiem AZS-u, klub zorganizował na jej cześć małe przyjęcie, które miało się odbyć w bufecie przy kortach tenisowych w parku Skaryszewskim. Przy stole siedziało kilkanaście osób, które Konopacka znała lub z którymi się przyjaźniła, oraz paru przedstawicieli zarządu AZS-u. Spotkanie toczyło się w beztroskiej atmosferze, Eryk Lipiński (1908-1991), przedwojennej daty azetesiak, słynął z oryginalności i wspaniałego poczucia humoru  przepełnionej wspomnieniami sprzed lat dwudziestu kilku. Profesor Jerzy Hryniewiecki i ja siedzieliśmy obok dostojnego gościa i w pewnej chwili zaczęliśmy ze sobą rozmawiać po rosyjsku. Wkrótce Konopacka słyszała koło siebie tylko ten język, ponieważ inni współbiesiadnicy zaczęli lepiej lub gorzej mówić po rosyjsku. Konopacka była przerażona, a Hryniewiecki „wytłumaczył” jej, że właściwie zawsze rozmawiamy ze sobą po rosyjsku i tylko z okazji jej przyjazdu mówiliśmy po polsku. Oczywiście, szybko się zorientowała, że zażartowaliśmy sobie z niej….”.

Krystyna Zachwatowicz, czołowa zawodniczka AZS W-wa i Zakopane. Fot. S. Dziedzic i in. (red.), 50 lat AZS w Zakopanem. Ludzie, fakty, cyfry, sukcesy, porażki, wspomnienia, anegdoty, Nowy Targ  1999, s. 266-7. Nie wiedzieć, czy formą politycznej manifestacji było zdarzenie związane z udziałem ekipy AZS Warszawa w pielęgnowanym przez komunistów biegu z okazji Dnia Zwycięstwa. W dniach 8-9maja 1987 roku rozpoczęła się Akademicka Sztafeta Zwycięstwa z udziałem 550 biegaczy z 10 ośrodków akademickich. Wszyscy biegli, z wyjątkiem warszawiaków, którzy trasę Palmiry – Warszawa pokonali w autokarze… Każdy z przywołanych wyżej kazusów stanowi chyba ilustrację specyficznych dla apolitycznej, studenckiej organizacji klimatu i atmosfery. Przywołuje je po pięćdziesięciu latach KrystynaRysunek wyraża określone gry i zabiegi czynione jednakowoż lege artis… Fot. W. Zawadzki, AZS Politechnika Wrocław. Kronika Klubu 1973-1991, Wrocław 2012, s.  341.  Zachwatowicz: „Miałam prawdziwe szczęście, że mogłam te najczarniejsze lata spędzić w górach z ludźmi, którzy do komuny mieli najlepszy stosunek: zupełnej obojętności i o ile to było możliwe – ignorowali ją (...) Lata 1948-1956 to stalinowski terror w Polsce, a równocześnie dla mnie także lata moich narciarskich fascynacji”. Ciekawe, że w jakiś sposób opinie te potwierdzają azetesiacy aktywni w okresie schyłkowego PRL-u. K. Obodyński twierdził, że w latach po zniesieniu stanu wojennego (od 1983) „AZS był jedyną względnie apolityczną organizacją Na stronie http://azs.waw.pl/maly-poradnik-wyborczy/ pojawił się praktyczny samouczek związkowej demokracji. Przygotowali je pospołu znakomity prawnik dr Jakub Kosowski i rysownik Joanna Szczuka. Powstał relatywnie niedawno, ale oddaje istotę działania Związku z okresu dużo wcześniejszego. Ważna wydaje się oddana dwoma rysunkami sekwencja zdarzeń, jawność, transparentność i równość głosów środowiskową zwłaszcza na szczeblu podstawowym” (apolityczny AZS). Warto tę opinię zweryfikować przez  pamiętniki. Ireneusz Urbaś w opublikowanych wspomnieniach pod znaczącym tytułem „AZS to tlen” pisze: „Nie potrafię powiedzieć, czy fenomen AZS-u w latach osiemdziesiątych polegał na tym, że była to jedna z nielicznych studenckich organizacji apolitycznych, a na pewno jedyna ogólnokrajowa, w której można było wyszaleć się organizacyjnie. Dla mnie to był tlen...”. Z opinią tą dobrze koresponduje rysunek satyryczny, który ilustruje efekty demokracji praktykowanej w wyborach w czasie konferencji środowiskowej AZS we Wrocławiu, na której „wycięto wszystkich ludzi” AZS Politechnika Wrocław.

Nauka polityki i demokracji nie poszła w las. U progu nowej rzeczywistości politycznej jeden z pracowników biura ZG AZS w Warszawie Janusz Hozołubiec założył i zarejestrował (13 kwietnia 1992 roku) partię polityczna pod nazwą Unia Sportu! Wydaje się, że w dość frywolnej formule, acz celnie i odpowiedzialnie, relacje AZS wobec rzeczywistości komunistycznej, wyrażone zostały w haśle, które towarzyszyło studenckiemu obozowi w Wilkasach w 1994 r. Brzmiało ono: „Jezu, jak się cieszę, że jestem w AZS-ie, a nie ZMS-ie (czyli lata 50. i 60. w piosence, tańcu, stroju)”. Daje się w tych słowach wyczuć ducha autonomii AZS-u „epoki słusznie minionej”. 

 

Literatura: R. Wryk, Ruch sportowy na tle zmian społeczno-politycznych w Polsce w xx w., w: W kręgu kultury PRL. Sport, red. Doroty Skotarczak i Karoliny Bittner, Poznań 2015, s. 26-7; Akademia Wychowania Fizycznego w Warszawie 1929-1930/2009/2010. Księga Pamiątkowa, red. K. Zuchora, K. Hądzelek, Warszawa 2010, s. 329nn; Między stadionem a brzegiem  jeziora. 65 lat akademickiego sportu i wychowania fizycznego w Kortowie, red. M. Siwicki, G. Dubielski, Olsztyn 2016, s. 401-2; R. Wryk, 90 lat Akademickiego Związku Sportowego w Poznaniu, Poznań 2009, s. 38; J. Koszewski, Trenowanie w AZS było czymś oczywistym, w: R. Wryk, Sport akademicki w relacjach i wspomnieniach, Poznań 2009, s. 415-6; S. Dziedzic i in., (red.), 50 lat AZS w Zakopanem. Ludzie, fakty, cyfry, sukcesy, porażki, wspomnienia, anegdoty, Nowy Targ  1999, s. 293; APS 2, 1960, s. 37; K. Zachwatowicz, Wspomnienia z przed 50 lat, w: 50 lat Akademickiego Związku Sportowego w Zakopanem, Nowy Targ 1999, s. 266-267; W. Gąsienica Roj, H. Hanusz red., Akademicki Związek Sportowy w Zakopanem 1949-2009, , Zakopane 2010, s. 75; APS maj-czerwiec 1987, S. 27; J. Sachnik, Nie żałuję wyboru, w: Nasza Słoneczna Uczelnia. Wspomnienia absolwentów SWF - WSWF - AWF we Wrocławiu, red. R. Jezierski, A. Kaczyński, Wrocław 2006, s. 192; E. Lipiński, Sportowe fragmenty z pamiętnika, w:  R. Wryk, Sport akademicki w relacjach i wspomnieniach, Poznań 2009, s. 182; J. A. Rejman, Organisational structures of academic sport in Rzeszow province in the years 1955–1989, Scientific Review of Physical Culture, volume 5, 4, s. 242-249; M. Ordyłowski, L. Szymański Działalność Kontrwywiadu Służby Bezpieczeństwa na Dolnym Śląsku w zakresie turystyki zagranicznej i międzynarodowych kontaktów sportowych 1957–1970, „Prace Naukowe Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie.  Kultura Fizyczna” 2016, t. XV, nr 1, s. 25–44, s. 39-40; G. Majchrzak, Smutni panowie na olimpijskim szlaku 2016; Cz. Michalski, AZS w Krakowie, cz. II. 1945-2009, Kraków 2012, s. 287; K. Staniszewski, Obozowe migawki z Międzyzdrojów, w: R. Wryk, Sport akademicki w relacjach i wspomnieniach, Poznań 2009, s. 378; A. Kłaput, Zapis wioślarskiej działalności, w: AZS 1908-1983. Wspomnienia i pamiętniki, opr. R. Wryk, Poznań 1985, Kraków, s. 310; K. Walter, Reaktywowanie Centrali AZS, w: R. Wryk, Sport akademicki w relacjach i wspomnieniach, Poznań 2009, s. 373; H. Hanusz AZS w Polsce Ludowej, Poznań 2014, s. 248-9; W. Szkiela, B. Tuszyński, Z. Weiss (red.), Pół wieku AZS. Sukcesy, cyfry, fakty, ludzie , porażki , wspomnienia i anegdoty, Warszawa1962, s. 184; W. Goetel, Takie były początki…, w: AZS 1908-1983. Wspomnienia i pamiętniki, opr. R. Wryk, Poznań 1985, s. 27; S. Dziedzic i in., (red.), 50 lat AZS w Zakopanem. Ludzie, fakty, cyfry, sukcesy, porażki, wspomnienia, anegdoty, Nowy Targ  1999, s. 21; K. Obodyński, Rola AZS w kształtowaniu się struktur akademickiej kultury fizycznej..., w: Akademicka kultura fizyczna na przełomie stuleci Tom 1 Stan i perspektywa zmian, red. K. Obodyński, Z. Barabasz, Warszawa 2009, s. 13; I. Urbaś, AZS to tlen, w: R. Wryk, Sport akademicki w relacjach i wspomnieniach, Poznań 2009, s. 527; K. Walter, Reaktywowanie Centrali AZS, w: Sport akademicki w relacjach i wspomnieniach, Poznań 2009, s. 373; J. Chełmecki, E. Niedzielska, Formy współpracy społeczno-politycznej organizacji studenckich i AZS w upowszechnianiu kultury fizycznej w środowisku szkół wyższych w Polsce Ludowej, w: Kultura fizyczna studentów, red. K. Obodyński, Warszawa 1983, s. 275; B. Korpak, Festiwale. Studencki festiwal sportowy (1987-2010), Warszawa 2011, s. 33.


 

O ZSRR
Kontakty sportowe między AZS-em a Rosją Sowiecką w okresie 1918-1939 w zasadzie nie istniały, tak jak próżno mówić o jakichś regularnych relacjach całego polskiego, europejskiego i światowego sportu z izolowanym i izolującym się państwem „powszechnej szczęśliwości”. To pierwsze bezpośrednie zetknięcie okazało się niezwykle bolesne i tragiczne. W ramach totalnej depolonizacji wschodnich ziem państwa polskiego zagarniętych przez ZSRR po 17 września 1939 już jesienią 1939 roku zlikwidowano wszystkie polskie kluby, stowarzyszenia i organizacje sportowe. Powoływano nowe, wchodzące w skład struktury sowieckiego sportu. Szczególnie widać to było w silnym sportowo Lwowie, w którym w latach 1939-1940 powołano dwadzieścia organizacji sportowych. Do najbardziej znanych należały kluby sportowe „Dynamo”, „Spartak”, „Piszczewyk”, „Zdrowie”, „Lokomotyw”. Ich zawodnikami zostawali też sportowcy z lwowskiego klubu AZS. Nie czynili w tego własnej woli, a z chęci powrotu do normalności, spełnienia warunków
Andrzej Zamilski, fot. za S. Dziedzic i in. (red.), 50 lat AZS w Zakopanem. Ludzie, fakty, cyfry, sukcesy, porażki, wspomnienia, anegdoty, Nowy Targ  1999, s. 272-3. otrzymywania porcji żywności, ratowania się przed zsyłką. Przed takimi dylematami stanęli np. Jadwiga Batiukówna czy Roman Sienicki, czołowi lekkoatleci AZS Lwów w latach trzydziestych, wielokrotni medaliści mistrzostw Polski i reprezentanci kraju w zawodach międzynarodowych. W okresie sowieckiej okupacji Lwowa Batiukówna i Sienicki występowali w barwach miejscowego klubu „Spartak”. W 1940 r. Roman Sienicki zdobył tytuł mistrza ZSRR w biegu na 100 m wynikiem 10,6 sek. Ciekawe wspomnienia dotyczące tego okresu pozostawił Andrzej Zamilski: „Piłkarze, lekkoatleci, szermierze, pływacy - wciągnięci zostaliśmy w sytuację, której do dziś - proszę spytać Kazimierza Górskiego, niemal mego rówieśnika - nie umiemy do końca zdefiniować. Kiedy Józef Hebda wygrywał mistrzostwo ZSRR w tenisie z Nowikowem (zawodnikiem radzieckim) 6 : 1, 6 : 0, 6 : 0, łatwo zgadnąć, co odczuwaliśmy”. W tym kontekście sport Polacy traktowali jako namiastkę prawdziwego konfliktu. Ten symboliczny wymiar wiktorii Hebdy sprowokował Ziemilskiego do wywołania wspomnianego już dylematu: ”Kolaboracja? Waham się, czy to właściwe słowo”. Kolejne zetknięcie z sowieckim sportem miało miejsce latem 1944 roku, kiedy na terenie byłego województwa lwowskiego zaczęło się odradzać życie sportowe. We Lwowie wznowiły działalność między innymi kluby „Dynamo” i „Spartak”, ale posuwający się na zachód front dawał okazję ucieczki od czystej wody sowieckiego sportu (patrz: AZS czasu wojny) .

W nowej rzeczywistości politycznej nie sposób było się od niego uwolnić całkowicie. Często pierwsze zawody na terenach uwolnionych przez Niemców stawały się tak naprawdę konfrontacją polsko sowiecką. Józef Przyjemski wspominał  rok 1946: „Ostatnio rozegraliśmy bardzo ciekawe i emocjonujące dwa spotkania z Oficerskim Klubem Armii Radzieckiej z Legnicy. Przegraliśmy obydwa w stosunku 3:2, 3:2. Wynik ten nie jest bynajmniej zły, raczej zadowalający, gdyż w drugim spotkaniu byliśmy o krok od zwycięstwa nad bezwzględnie silniejszą i lepszą drużyną radziecką”. W tym fragmencie tkwi pewnie i rodzaj poprawności sportowca objawiający się w szacunku wobec Tę fotografię z przyjemnością oglądali nie tylko kibice sportowe, Fot. East News, Cieślik na rękach kibiców po strzeleniu dwu bramek ZSRR w meczu 20 października 1957 r. Za http://wyborcza.pl/alehistoria/lepszego przeciwnika, i zapowiedź tego, że wiele podobnych międzypaństwowych i międzynarodowych spotkań wywoływać będzie ogromne emocje, a zaciętość rywalizacji stanie się ich niewątpliwą ikoną. Było to pewnie źródłem wszelkich podtekstów, oraz mniej lub bardziej szczerze artykułowanych interpretacji i komentarzy. Oto symbolizujący niechciany ustrój i narzuconą siłą ideologię zawodnik w czerwonym trykocie z gwiazdą na piersiach wyzwalał szczególne emocje na trybunach i na boisku. Nie inaczej było, kiedy w październiku 1947 r. na korcie Legii rozegrano mecz „przyjaźni” między AZS Warszawa a „drogimi radzieckimi gośćmi” z Dynamo Moskwa Po twardej i chwilami niezłej grze akademicy przegrali 3:0. Po meczu opowiadano, że nadzwyczaj mocne ścięcie Bohdana Bartosiewicza spowodowało… pęknięcie piłki. Choć normalnie to się nie zdarzało, to w tym przypadku wierzono, że polityczne podteksty i symboliczna otoczka meczu mogły wyzwolić w polskim siatkarzu tak ogromną, niszczącą wręcz siłę. Tak bodaj rodziły się legendy podobnych polsko-radzieckich przewag, w których piłkarze strzałami łamali poprzeczki (jak Gerard Cieślik w meczu z ZSRR w 1957 r.), bokserzy nokautowali pozornie prostymi ciosami, a hokeiści powalali przeciwników raczej ogromnym sprytem niż siła fizyczną…  Opinie te prowokowali wówczas zupełnie nieodpowiedzialni działacze partyjni,  którzy np. w 1953 r. podczas mistrzostw Europy w boksie w Warszawie sukcesy Polaków traktowali jako … niesprawiedliwe i niesłuszne. Reakcją bywały zatem okrzyki:  „Zabij Ruska”, „Zarżnij gnoja”, „Bij go w przyjaźń”, „Bij za Jałtę”.

Przegląd Sportowy nr 198 z 16.12.1961Zjawisko nie tyczyło wyłącznie rywalizacji mężczyzn…. Znakomity znawca dziejów AZS AWF Warszawa, dr Maria Rotkiewicz, wspomina okres krajowej hegemonii koszykarek tego klubu AZS AWF (zdobyły tytuł mistrzyń Polski w roku 1960, 1961 i 1962, a w latach 1963, 1964 i 1965 tytuł wicemistrzyń), ale podkreśla też to, że „Wydarzeniem bez precedensu był rewanżowy eliminacyjny mecz o Puchar Europy koszykarek, rozegrany 14. XII. 1961 roku w hali AWF pomiędzy zespołem AZS-AWF, a wicemistrzowską drużyną Związku Radzieckiego - SKA Leningrad, który zakończył się zwycięstwem mistrzyń Polski 72:70 pkt. Mimo takiego rezultatu awans do spotkań ćwierćfinałowych zdobyły koszykarki radzieckie, które w pierwszym Roma Olesiewicz w białym stroju z symbolem AZS na lewym ramieniu. Fot. http://polskikosz.plspotkaniu w Leningradzie zwyciężyły 62:56 pkt. W sumie więc uzyskały w dwóch spotkaniach 4 pkt. przewagę. Wypada jednak wyjaśnić, że przez rzut „samobójczy” Rosjanki Niny Poznańskiej uniemożliwiono 5-minutową dogrywkę, w której drużyna AZS-AWF mogłaby zdobyć przewagę (co najmniej 7-punktową), wystarczającą do kwalifikacji do ćwierćfinałów Pucharu Europy. Ten fakt stał się podstawą do zmiany przepisów przez FIBA, aby uniemożliwić w przyszłości tego typu zagrania, niezgodne z duchem gry. Drużyna AZS-AWF grała wówczas w składzie: Barbara Dobrucka, Halina Gruszczyńska, Alicja Miguła-Jakubowska, Barbara Nartowska, Roma Olesiewicz, Krystyna Stein, Nina Urbaniak – Puchar Europy”.

Smaku tym spotkaniom dodawał dodatkowo fakt, że zwycięstwa Rosjan przychodziły im w nie zawsze jasnych i transparentnych okolicznościach. Doceniano klasę sportową zawodników radzieckich, ale jednocześnie pasma ich sukcesów tratowano jak narzędzie sowieckiego imperializmu. Obawiali się go nie tylko Polacy. Oddech Wielkiego Brata” odczuwali onegdaj Austriacy. Oto na zawodach w Austrii w Alpach z  Kitzbühel azetesiacy nie mieli pieniędzy na bilety wstępu na zawody wielkie FIS… Jeden z nich wspominał porady trenera Stefana Dziedzica (magia zagranicy), który sugerował, żeby studenci próbowali wejść bez biletów, ale „gdyby was złapali bileterzy – to nic nie mówcie – udajcie, że nie rozumiecie, a w razie czego, mówcie, że wy jesteście ruscy”.

Wojciech Szuppe (1931 – 2018) Absolwent AWF w Warszawie (1953), pracownik Katedry Zespołowych Gier Sportowych AWF. W sezonie 1964/1965 został I trenerem drużyny AZS-AWF Warszawa. Jako trener pracował również w Tunezji. W reprezentacji Polski wystąpił 69 razy. Fot. Absolwent. Pismo Stowarzyszenia Absolwentów AWF Warszawa 3, (27), 2018, s. 2.Oczywiście, należy pamiętać, że przyjaźń wobec Związku Radzieckiego wypisana była nie tylko na sportowych sztandarach. Sport jednak łatwo pokazywać można było w kategoriach walki, konfliktu i pola bitwy między dwoma systemami. Jak wspomina Wojciech Szuppe (od 1952 reprezentował barwy AZS AWF Warszawa, z którym zdobył dziesięć razy z rzędu mistrzostwo Polski w siatkówce) w 1954 przed wyjazdem do Francji do drużyny „przychodził działacz wyższego bądź niższego szczebla i mówił: „trzeba wygrać, bo gramy z kapitalistami, my jesteśmy lepsi, bo żyjemy w socjalizmie”, co oczywiście w sporcie jest niemożliwe, wygrać można ze słabszym, a z silniejszym przegrać”. Co jednak czynić w sytuacji, gdy naprzeciw siebie stawały dwie „socjalistyczne drużyny”?  Jedno jest pewne, każde zwycięstwo Polaków nad „ludźmi radzieckimi” budziło szczerą radość, zwłaszcza że sportowo bywali oni i znakomicie zorganizowani, i wyżej notowani, cenieni, utytułowani. Pojawiał się zatem kompleks/syndrom Dawida i Goliata  z wyraźnie przydzielonymi rolami. Zwycięstwo Kazimierza Fabrykowskiego na krakowskich międzynarodowych AMP w lipcu 1958 r. nad słynnym skoczkiem z ZSRR Igorem Kaszkarowem stało się prawdziwą sensacją (patrz: Nagrody, nagrody). Sytuacja była o tyle wyjątkowa, że nic nie zapowiadało takiego rezultatu zawodnika AZS Gliwice. W zawodach skoczył on jednak o 16 cm wyżej niż jego ówczesny rekord życiowy. Smaczku zdarzeniu dodawał fakt, że na trybunach zasiadał i nagrody wręczał ówczesny premier Józef Cyrankiewicz (zawody zorganizowano z okazji jubileuszu 50-lecia AZS). Nie znamy reakcji polityka, ale Fabrykowski sprawił kibicom niesamowitą, podwójną niejako frajdę: pokonał przecież Rosjanina, który dodatkowo był faworytem konkursu.

Kazimierz Fabrykowski w 1958 r. na stadionie lekkoatletycznym „Cracovii” (wcześniej Stadion AZS Kraków i Stadion Miejski). Źródło: Kazimierz Fabrykowski, Był rok 1958, Zeszyty Historyczne Zarządu Głównego AZS 2 98 Warszawa 1998, s. 48.Warto zwrócić uwagę, że całkowicie inna atmosfera towarzyszyła meczowi koszykarza AZS-AWF Warszawa, którzy w maju 1964 rozegrali towarzyski mecz z amerykańską drużyna, ,All-Stars”. W pojedynku z „asami światowego basketballu” była czysta pozbawiona podtekstów politycznych walka (i trochę humoru). „Czarodzieje amerykańskiego basketballu” nie dali większych szans „Czarodziejom z Bielan”, wygrywając z nimi w stosunku 94:58 pkt. (42:37 pkt.). Samo widowisko było jednak bezwzględnie wspaniałe i z tej wysokiej, a nawet dotkliwej porażki nie czynił żadnej tragedii….

W zupełnie odmiennym klimacie („bicia na larum i pospolitego ruszenia”) toczyły się pucharowe mecze olsztyńskich siatkarzy. 21 października 1969 r. zapisał się złotymi zgłoskami w kronikach AZS Olsztyn. Historyk kortowskiejLeszek Dorosz (1932 – 2016) znacznie powiększył kolekcję zdobyczy sportowych od czasu wykonania tej fotografii Fot. za http://volleyworld.pl siatkówki wyjaśnia powody: „Akademicy odnieśli bowiem sensacyjne zwycięstwo nad CSKA Moskwa, jednym z najlepszych wówczas zespołów Europy i świata. Kibice zgromadzeni w zatłoczonej ponad wszelkie normy salce Wojewódzkiego Ośrodka Sportu Turystyki i Wypoczynku w Olsztynie byli świadkami meczu na najwyższym poziomie. Zespół CSKA Moskwa, złożony głównie z reprezentantów ZSRR, został pokonany przez drużynę Leszka Dorosza 3:2.   Ta niezwykła sztuka udała się azetesiakom z Kortowa po  raz drugi w 1975 roku, kiedy w „Turniej Europa" w Genk pokonali w finale mistrza Związku Radzieckiego CSKA Moskwa 3 : 1 (w składzie tego klubu była niemal połowa reprezentacji ZSSR). Gospodarze turnieju, Belgowie nie bardzo wiedzieli, jaki był powód szczególnej radości polskich zawodników…  

Z wywiadu z prof. Stanisławem Sochą, Honorowym Członkiem AZS, wspaniałym trenerem lekkiej atletyki w wynika, że organizatorzy Trener Socha i Ryszard Skowronek w 1972 r. wielu zawodów, znając pozycję sportowców radzieckich, z góry zakładali, że to oni są gwarantowanymi zwycięzcami zawodów. Niedobrze, że czynili to także sami Rosjanie, którzy nie dopuszczali myśli wręcz mysłi o zwycięstwie kogokolwiek innego.  O psikusie, który wobec tego sprawił im dziesięcioboista Ryszard Skowronek (AZS Wrocław, AZS Śląsk Katowice i AZS-AWF Katowice) opowiada prof. Socha: „W 1973 na uniwersjadzie w  Moskwie /…/ Obsada światowa, łącznie ze złotym medalistą olimpijskim z Monachium. Wszyscy przygotowani i pewni  na zwycięstwo Mykoły Awiłowa, dla którego przygotowano wielki kryształowy puchar z wygrawerowanym nazwiskiem tego sportowca jako zwycięzcy. Ale wygrał Ryszard Skowronek. Dopiero następnego dnia wręczono mu dodatkowo jakiś puchar za ten sukces”. Na wspomnianej uniwersjadzie w Moskwie R. Skowronek zdobył złoty medal i 7965 pkt.

Sukcesy nad Rosjanami smakowały najbardziej w okresie stanu wojennego. Oto w 1982 roku Robert Felisiak z AZS Politechniki  Robert Felisiak, fot. M. Świderski, za sport.onet.plWrocławskiej został po raz drugi mistrzem świata juniorów w szpadzie! 20- letni Polak szedł przez turniej jak burza i w walce finałowej odniósł relatywnie łatwe zwycięstwo. Podziw budziło jednak to, co wrocławski szpadzista pokazał w ćwierćfinale. Felisiak rozgromił reprezentanta ZSRR - Ormianina Nawasa-Driana aż 10:3. Wrocławscy kibice mogli tylko żałować, że zawody odbywały się w ….. Buenos Aires.

W sportowych relacjach polsko-rosyjskich sporo zmieniło się po roku 1989. Skala i głębia tych zmian nie pozwalają jednak na to, aby zapomnieć o polityczno-historycznych kontekstach tej rywalizacji. Nawet jeśli współzawodnictwo toczyć miałoby się w warcabach lub ringo – emocje pozostaną. Dzieje się tak również z tego powodu, że sami zawodnicy rosyjscy dostarczają argumentów przeciwko sobie samym. Sympatii nie przysparzają im ciągłe afery dopingowe, które są przecież efektem imperialnego myślenia – trzeba wygrywać ze wszystkimi i pokazywać tym samym swoją wielkość i potęgę nie bacząc na środki i metody. Nie tak dawno na IV Akademickich MŚ w Mini Piłce Nożnej w Nikozji na Cyprze we wrześniu 1994 ekipa polska zajęła miejsca 9-15. Bezapelacyjnie najlepsza okazała się Rosja, która wygrała z Belgią aż 10 -0. Wielu uczestników turnieju wątpiło jednak w to, że wszyscy zawodnicy rosyjscy byli studentami I roku….

 

 R. Wryk, Sport i wojna. Losy polskich olimpijczyków w  latach drugiej wojny światowej, Poznań 2016, s. 138-140, 142, 145, 148-149; A. Ziemilski, Znalezione nad jeziorem Wiartel, Warszawa 2002, s. 27; J. Przyjemski, Pierwsze lata AZS Wrocław, w: R. Wryk, Sport akademicki w relacjach i wspomnieniach, Poznań 2009, s. 366; M. Rotkiewicz, AZS-AWF Warszawa 1949-2009, Warszawa 2014, s. 150; S. Dziedzic, J. Kobylański, A. Luther i in., (red.), 50 lat AZS w Zakopanem. Ludzie, fakty, cyfry, sukcesy, porażki, wspomnienia, anegdoty, Nowy Targ  1999, s. 179; W. Szuppe, Dziesięciokrotny mistrz Polski, w: R. Wryk, Sport akademicki w relacjach i wspomnieniach, Poznań 2009, s. 424; K. Fabrykowski, Wspomnienie z roku 1958, w: R. Wryk, Sport akademicki w relacjach i wspomnieniach, Poznań 2009, s. 435-438 (fot.); Między stadionem a brzegiem  jeziora. 65 lat akademickiego sportu i wychowania fizycznego w Kortowie, red. M. Siwicki, G. Dubielski, Olsztyn 2016, s. 102, 105; APS 08. 2015 (331), s. 10; R. Gawkowski, Akademicki sport XX wiecznej Warszawy AZS Warszawa, passim (maszynopis). W. Zawadzki, AZS Politechnika Wrocław. Kronika Klubu 1973-1991, Wrocław 2012, s. 174; APS 9, 105, 1994, s. 6; M. Rotkiewicz, AZS-AWF Warszawa 1949-2009, Warszawa 2014, s. 141.


 

Wobec Stanu Wojennego.
Pełen napięcia okres przed 13 grudnia 1981 r. Studenci kontrolują tożsamość wchodzących na AWF podczas strajku okupacyjnego (jesień, 1981). Praca zbiorowa pod red. K. Hądzelka, K. Zuchory, Akademia Wychowania Fizycznego Józefa Piłsudzkiego w Warszawie 1929/1939–2009/2010, Warszawa 2010, s. 32.To tragiczne wydarzenie dotknęło wszystkich Polaków i zapisało się w ich pamięci jako przeżycie na wskroś traumatyczne, budzące jednak spory i dyskusje po dziś dzień. 13 grudnia 1981 roku okazał się dniem, w którym wielka polityka brutalnie wtargnęła w życie wielu ludzi. Ten akt okrucieństwa przybierał różne formy, bo wpychał do więzień, łamał kariery, niweczył nadzieje i marzenia, zmuszał do emigracji, dzielił rodziny, kolegów w pracy etc. Stojące za nim akty prawne Strajk studentów AWF Warszawa w roku 1981, w postaci bałwanów roli pokazani ministrowie J. Urban i Hebda. Fot. T. Guranowski, za „Absolwenci AWF”. Kwartalnik Stowarzyszenia Absolwentów AWF Warszawa,  3, 19, 2016, s. 22. (lub dowody bezprawia) likwidowały, przerywały działalność lub zawieszały funkcjonowanie wielu instytucji, a zwłaszcza organizacji, które na fali krótkich przemian demokratycznych zmieniały swój dotychczasowy charakter lub, powstałe w duchu wolności, od zarania kultywowały stojące za tym rudymentem wartości. Decyzje Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego dotyczyły także sportu, dotknęły też AZS-u, zdeterminowały życie wielu azetesiaków. Przekonują o tym nie tyle oficjalne dokumenty, co rodzaj źródeł dla tej refleksji najbardziej właściwy – wspomnienia, pamiętniki, retrospekcje… Trudno w nich jednak oddzielić to, co w relacjach wobec stanu wojennego dotyczyło uczelniach związków zawodowych, całego środowiska akademickiego, władz uczelni, struktur sportowych etc. Strajk studentów AWF Warszawa w 1981 r., wśród nich była cała masa zetesiaków. Fot. T. Guranowski, za „Absolwenci AWF”. Kwartalnik Stowarzyszenia Absolwentów AWF Warszawa,  3, 19, 2016, s. 22. W takich właśnie ramach powstawał i kształtował się   stosunek AZS-u do wydarzeń 13 grudnia 1981 roku. W żadnym z ośrodków akademickich AZS nie występował jako siła organizująca strajki i protesty przeciw decyzji WRON. Nie oznaczało to unikania w nich udziału (tak było z pewnością w zorganizowanym oporze w pierwszych dniach po 13 grudnia na AWF we Wrocławiu). Dekret o stanie wojennym odbierał autonomię uczelniom wyższym, zdelegalizowano Niezależne Zrzeszenie Studentów i przejściowo zawieszono działalność Socjalistycznego Związku Młodzieży Polskiej i wszelkich związków zawodowych. Decyzja ta dotyczyła również AZS, w ramach którego „nowe” zaczynało kiełkować na długo przed 13 grudnia…

„Gazeta Strajkowa” ukazywała się na AWF Warszawa od 19 listopada 1981 r. podczas studenckiego strajku. Redagowana i wydawana przez kilkuosobowe biuro prasowe Uczelnianego Komitetu Strajkowego. Za Absolwenci AWF Warszawa 4,(16),2015, s. 24.

Stan wojenny brutalnie przerwał procesy w dziejach PRL zupełnie wyjątkowe: usamodzielnianie się szkół wyższych, pluralizm ruchu studenckiego. Spory polityczne przenosiły się także na akademicki sport i turystykę. Monopol AZS na sportowe aktywizowanie studentów przełamywał w swej szerokiej działalności socjalnej NZS (nie przeszkadzało to rozgrywać mecze i turnieje AZS kontra NZS… normalną praktyką w trakcie strajków w 1981 r. były zawody sportowe). Odpowiedzi na wiele pytań tyczących przyszłości AZS udzielić miał X Zjazd Związku w kwietniu 1981 roku.

Tomasz Szponder, fot. http://www.poznanazs.plWspomina Tomasz Szponder, ówczesny członek władz KU AZS UAM w Poznaniu:  „…właśnie zaczął wiać wiatr historii, a rok akademicki 1980/81. należał do najbardziej burzliwych i w kraju i w środowisku akademickim, to szykowały się tez duże  zmiany w zasadach działania klubu uczelnianego, no i w całym AZS. Przygotowywaliśmy się do kolejnego, dziesiątego już  Zjazdu AZS, Zjazdu, który i w życiu naszej organizacji miał być (tego byliśmy pewni) przełomowy. X Zjazd AZS odbywał się w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie, trwał trzy dni (3-5.04.1981) i był najbardziej burzliwy spośród tych kilkunastu zjazdów, w których uczestniczyłem… W rezultacie doszło do totalnej wymiany członków władz, a w Zarządzie Głównym znalazło się kilkunastu studentów. Kadencję władz skrócono do 2 lat, prezesem został działacz i trener koszykówki z Lublina Leszek Maria Rouppert… „.

Leszek Maria Rouppert, fot. https://kurierlubelski.plInny uczestnik Zjazdu Wojciech Zawadzki z Wrocławia relacjonuje Zjazd w następujący sposób: „Przez trzy dni trwały burzliwe dyskusje na temat roli sportu akademickiego w środowisku studenckim oraz zasad funkcjonowania AZS. Oto kilka wytycznych uchwalonych na Zjeździe: uchwała o zredukowaniu czasu trwania kadencji Zarządu Głównego AZS i innych jednostek AZS, z czterech, do dwóch lat oraz ograniczono ilość kadencji pełnienia funkcji przez prezesa w dowolnej jednostce AZS do dwóch lat”. Generalnie na  zjeździe zdecydowano o uznaniu sportu masowego i ochrony zdrowia studentów za najważniejsze zadania dla całej organizacji i środowiska. Doceniając wagę tych wydarzeń azetesiak w Politechniki Wrocławskiej dodaje: „Wiatr historii. Rok akademicki 1980/81 należał do najbardziej burzliwych w kraju i w środowisku akademickim. W Akademickim Związku Sportowym byliśmy /…/ jedną z głównych sił, które dążyły do radykalnych zmian jego działania. Mając duże doświadczenie i sukcesy w organizacji życia sportowego na swojej uczelni, staraliśmy wokół siebie stworzyć większą grupę przedstawicieli Klubów Uczelnianych różnych uczelni, gotowych do przeprowadzenia w czasie zbliżającego się Walnego Zjazdu AZS zmian demokratyzujących związek i zwiększających rolę środowiska studenckiego w jego życiu. Generalnie dążyliśmy do tego, żeby AZS był na uczelni nie tylko klubem sportowym, ale także organizacją studencką. I to się nam w dużej mierze udało”. AZS czekały zatem poważne zmiany. O kierunkach zmian wspomina również Tomasz Szponder: „W dniach l2-13 grudnia członkowie władz ZG AZS i prezesi KU AZS spotkali się w Warszawie na naradzie, na której miał zostać przyjęty nowy program działalności KU AZS. Program ten, przygotowany przez CKKU (Centralną Komisję Klubów Uczelnianych) proponował znaczne rozszerzenie działalności AZS-u na uczelniach. Wzorując się na działalności AZS-u na Politechnice Wrocławskiej, proponowano, aby KU przekształciły się z klubów sportowych w organizację studencką propagującą sport i rekreację dla całego środowiska akademickiego. Program ten miano zatwierdzić 13 grudnia. Jednak ówczesna władza nie mogła przecież do tego dopuścić i ogłosiła stan wojenny”.

Ciekawe były pierwsze reakcje na wieść o wprowadzeniu stanu wojennego. Inaczej reagowali nań działacze AZS, inaczej sportowcy i bezpośredni organizatorzy sportu. Wspomniany prezes KU AZS UAM pisze, że 14 grudnia 1981 „dnia zaczynam działać: jest wojna, a w czasie wojny trzeba ukryć najcenniejsze pamiątki. Schodzę do naszego klubu (mieszkałem już wtedy w „Jowicie”, bo żona nadal studiowała na Uniwersytecie), proszę o zgodę na odpieczętowanie drzwi (AZS tak jak inne organizacje studenckie jest zawieszony), bo mam tam niby rzeczy prywatne, roślinki itp. Wynoszę: 1. Sztandar klubowy wraz z drzewcem 2. Pudło z deklaracjami członkowskimi 3. Księgę z protokołami zebrań. Wszystko zostaje ukryte w tapczanie w moim pokoju - przecież mamy wojnę!”. Po tej pierwszej reakcji pojawia się refleksja nad siła inercji działająca machina sportową, której żaden dekret, jak się okazuje, przekreślić nie mógł. T. Szponder zdaje się głośno myśleć: „Klub uczelniany nie działa, w Środowisku pojawia się komisarz wojskowy, a drużyna koszykarek AZS Poznań gra w ekstraklasie przez miesiąc pod nazwa ARP (Akademicka Reprezentacja Poznania)”. Z niższych pięter struktur AZS rzecz widać jeszcze bardziej wyraźnie. Bronisław Jankowski z łódzkiego AZS wspomina, że w trakcie jednego z turniejów organizowanych w Gdańsku mecz jego drużyny z gospodarzami „zaplanowano na niedzielę 13 grudnia o godz.13.00 jako mecz kończący mistrzostwa. /…/ Całą noc miałem włączone radio. Nad ranem usłyszałem wiadomość o wprowadzeniu stanu wojennego . Zaniepokoiłem się dalszym losem mistrzostw. Równocześnie z wprowadzeniem stanu wojennego odwołano wszystkie imprezy. Ekipy, poza finałową czwórką, opuściły już Cetniewo. Z niecierpliwością oczekiwaliśmy na decyzję organizatorów dotyczącą dokończenia mistrzostw, podjął ją w imieniu organizator ów Rektor Uniwersytetu Gdańskiego. Przybył on rano do Cetniewa, aby osobiście czuwać nad dalszym przebiegiem Robert Głębocki (1940-2005), astrofizyk, wybrany na Rektora Uniwersytetu Gdańskiego w 1981 r. fto. http://historia.ptma.plimprezy. Atmosfera stała się przygnębiająca, wszyscy zastanawiali się, czy i jak powrócą do domów. Rozeszły się pogłoski o internowaniu studentów i pracowników Uniwersytetu Gdańskiego. Przygnębieni, ale z wolą walki i nadzieją zwycięstwa przystąpiliśmy do finałowego meczu . Rozgrzewka przebiegała w zupełnej ciszy i skupieniu, na trybunach pozostały tylko zespoły Wrocławia i Lublina, Rektor UG oraz organizatorzy /…./. Po zakończeniu (ze srebrnym medalem) szybko opuszczamy Cetniewo, dopiero w Gdańsku uprzytamniamy sobie, co się stało w Polsce - wojskowe i milicyjne patrole na ulicach, czołgi, legitymowanie pasażerów na dworcu kolejowym. W poniedziałek rano wracamy do Łodzi, zajęcia na uczelni odwołane, telefony nieczynne. Nie mamy możliwości podzielenia się radością z sukcesu… „.

W dniach od 7 do 14 grudnia 1981 roku na stadionie lekkoatletycznym AWF w Białej Podlaskiej azetesiacy organizowali sztafetowy bieg na dystansie 2222 km. W dniu 13 grudnia ogłoszono stan wojenny, ale władze Wojskowe i Rady Ocalenia Narodowego pozwoliły na kontynuowanie biegu. M. Bytniewski wspomina jednak, że „brak jest dokumentacji z tego biegu ze względu na „zabezpieczenie” jej przez ówczesne władze”. Jeszcze inaczej wprowadzenie stanu wojennego wspominali judocy AZS Politechniki Wrocławskiej, którzy sportową wizytę w Getyndze składali w dniach 8-14 grudnia Kierownikiem wyjazdu był wiceprezes Klubu Andrzej Maślanka. W dniu planowanego powrotu, 13 grudnia, w Polsce wprowadzono stan wojenny. Ekipa z Wrocławia miała spory dylemat, co czynić, bo niemieccy gospodarze zaproponowali im możliwość pozostania w Getyndze. Jak pisze W. Zawadzki, „po całodniowych przemyśleniach, na drugi dzień cała ekipa powróciła do kraju”.

Część ekipy Politechniki na wyjeździe do Getyngi. W dolnym rzędzie po prawej kierownik wyjazdu Andrzej Maślanka. Fot. W. Zawadzki, AZS Politechnika Wrocław. Kronika Klubu 1973-1991, Wrocław 2012, s. 189.Sport potrafił zatem zdominować politykę, ale na krótko i w policzalnych przypadkach. Zwłaszcza do jesieni 1982 cała aktywność sportowa w kraju weszła w bezduszne tryby dekretu o stanie wojennym. Niektóre tradycyjne imprezy akademickie nie mogły się odbyć (np. Varsaviada AD 1982), ale uciążliwością największą okazywał się fakt, że kluby uczelniane zostały poddane kontroli  komisarzy wojskowych, „zbrojnych ramion” Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, nadzorujących szkoły wyższe w całej Polsce. Samo zawieszenie działalności klubów było czasowe i na ogół ten rygor ustępował po upływie ok. dwóch miesięcy. Dokuczliwe okazywały się natomiast utrudnienia w wyjazdach zagranicznych. AZS nie zapisywał się w szczególny sposób w działalność opozycyjną. R. Gawkowski pisze: „Prezes AZS UW Jacek Barankiewicz wspominał, że grupa działaczy AZS z UW spotkała się w okolicach uczelni w styczniu 1982 r. Samo to spotkanie było łamaniem rygorów stanu wojennego. Grupa ta zastanawiała się, czy nie wydać odezwy w imieniu uczelnianego AZS potępiającej stan wojenny. Choć zebrani nie różnili się w ocenie poczynań rządu PRL, to odezwy takiej nie wydano, gdyż jak większość z nich argumentowała - AZS nie był organizacją polityczną” (patrz: Apolityczny AZS). Warto też odnotować, że w skali całego kraju liczba członków AZS zmalała (choć dane tyczące AZS Warszawa tego nie potwierdzają…).

W pamiętnikach azetesiaków często pojawia się stwierdzenie, że Związek relatywnie szybko powrócił ze sportowego niebytu. Nie wszystko zatem działo się poczęło reguły, że inter armae musae silent. Sytuacja była i dynamiczna, i dramatyczna z każdej perspektywy patrząc: szybko jako związek złożyć akt uległości wobec WRON i  równie szybko wrócić do statutowej działalności, czy zachować wstrzemięźliwość i małymi krokami ponownie organizować sport akademicki? O takim dylemacie początków roku 1982 wspomina T. Szponder: „Zaczyna. się ciekawy okres działalności w stanie wojennym. … Ktoś rzuca myśl, żeby zapisać AZS do Frontu Porozumienia Narodowego (a może już do PRON? Nie pamiętam). Wybucha gorąca dyskusja, są argumenty za (większa przychylność finansowa władz) i przeciw (jak najdalej od angażowania się politycznego po stronie władz w stanie wojennym), ostatecznie przeważa opinia na NIE”. Wedle autora tych relacji pojawił się niespodziewany ratunek „Na szczęście przydaje się nam podwójny status naszej organizacji  - zostajemy odwieszeni już l lutego, wcześniej od innych organizacji studenckich, bo bronimy się, twierdząc, że jesteśmy organizacją sportową. przede wszystkim. Sztandar wędruje z tapczanu z powrotem do gabloty w klubie”. W Zawadzki, inicjator przemian AZS z okresu przed 13 grudnia jest ciągle aktywny Centralnej Komisji Klubów Uczelnianych. Opracowanie nowego programu działań AZS-u na uczelniach było stałym tematem dyskusji na centralnych obozach aktywu AZS w Wilkasach w latach 1982-83.

VIII Zjazd AZS 14-15 kwietnia 1973 r., przemawia Jerzy Kuberski. Obok wybitni azetesiacy, Waldemar Baszanowski i Jerzy Skorowski. Fot. W. Zawadzki, AZS Politechnika Wrocław. Kronika Klubu 1973-1991, Wrocław 2012, s. 14.W poszczególnych klubach sytuacja wraca jednak do normy wolno. Pracą Klubu AZS-AWF Warszawa kierował w okresie stanu wojennego zespół komisaryczny w Ryszardem Wysoczańskim na czele.  Zawiesiła również swą, działalność, a później uległa rozpadowi Rada Programowo-Wychowawcza AZS AWF Warszawa, pełniąca funkcję Rady Patronackiej. Równocześnie AZS-AWF zaczął borykać się z dużymi trudnościami finansowymi, co odbijało się na niedostatecznym zabezpieczeniu warunków socjalno-bytowych dla zawodników, ilości i jakości obozów sportowych oraz utrzymaniu licznych . sekcji sportowych. W Gorzowie Wielkopolskim wprowadzenie stanu wojennego spowodowało zawieszenie Trzeba się było przyzwyczaić do tego, że niemal każda impreza sportowa poprzedzona była „wystąpieniem”, które wyjaśniało ideologiczne uzasadnienie wydarzenia. Patrz zdarzenia z Varsoviady (czy tylko VI-ej ?).działalności Klubu w okresie od 14 grudnia 1981 r. do 12 lutego 1982 r. Funkcje Komisarza Klubu pełnił jego ówczesny prezes dr Gerard Gramse. W okresie tym działalność sportowa była jednak kontynuowana. W Krakowie powołany został Zarząd Komisaryczny, na czele którego stanął B. Rojowski. Udało się sfinalizować główną imprezę sportową firmowaną przez AZS - zawody Ligi Międzyuczelnianej oraz kontynuować tę rywalizację w sezonie 1982/83. Pojawiły się też kłopoty finansowe, choć prawdziwym problemem okazało się niepokojące zjawisko: niemal zupełna bierność i brak zainteresowań młodzieży studenckiej kulturą fizyczną i pracą społeczną.  W związku z tym krakowskie AZS-y (i nie tylko one) organizowały znikomą liczbę imprez sportowych. Ciężar organizacji imprez sportowych na uczelni w głównej mierze przejęli pracownicy uczelni, trenerzy i członkowie sekcji sportowych.

Pokazany tu dokument AZS Kraków z 1939 roku przekonuje, że naładowane jakąś ideą długie i „męczące” przemówienia nie były specjalnością okresu PRL. Pismo odałania też kulicy powstawania takich okolicznościowych wystapień. Zjawiska dostrzegane w klubach potwierdzały dane statystyczne. „Wydarzenia polityczne lat 1980–1982 poważnie osłabiły pozycję i rolę AZS. Jeżeli w 1980 r. zrzeszał on 49.504 studentów (17,6%), w następnym 41.245 (14,5%), to w 1982 r. już tylko 36.316, czyli zaledwie 13,2% studentów stacjonarnych. Nie dziwi zatem fakt, że kolejny XI Zjazd AZS, który odbył się w kwietniu 1983 r., uznał za podstawowe cele organizacji pełną aktywizację działań związku na trzech płaszczyznach - upowszechniania kultury fizycznej studentów, rozwoju sportu wyczynowego i wychowania poprzez sport. W 1983 r. AZS liczył już 50.857 członków, działało w nim 197 sekcji wyczynowych,Fot. „Zomowcy i internowani” w dramie zorganizowanej na obozie sportowo-szkoleniowym AZS Giżycko '82. W. Zawadzki, AZS Politechnika Wrocław. Kronika Klubu 1973-1991, Wrocław 2012, s. 190. które zrzeszały 10.900 zawodników i zawodniczek. Zdaniem niektórych okres stanu wojennego (od wznowienia dydaktyki uniwersyteckiej) i lata po nim nie były całkowicie stracone. Wedle Zbigniewa Jagiełło z wrocławskiego AZS, związek był dobrą szkołą kreowania liderów, „kiedy to jedyną normalną organizacją na uczelni, która nie była kojarzona politycznie był właśnie Akademicki Związek Sportowy. l tam, szukając pomysłów na to, co robić w wolnym czasie, wpadłem na ciekawych ludzi. Wydawało się, że na chwilę, a zostałem na parę lat. We wrocławskim AZS w latach 90-tych iskrzyło pozytywnie. Dla wielu osób Fot. „Kostiumowo-polityczna” działalność klubu azetesowskiego klubu IMPAS we Wrocławiu z roku 1988. W. Zawadzki, AZS Politechnika Wrocław. Kronika Klubu 1973-1991, Wrocław 2012, s. 343. była to możliwość poznania się, ale i prawdziwego działania. W AZS- ie nie było przymusu, nie można było nikomu powiedzieć: ty już tu nie pracujesz, ty nie działasz. Zamiast tego trzeba było inspirować, przekonywać do współpracy. To była dobra szkoła do kreowania przyszłych liderów”. Opinia ta w jakiś sposób oddaje ciągle zróżnicowane opinie Polaków na temat stanu wojennego. Trzeba jednak wyraźnie podkreślić, że jako całość Związek „zachował twarz” i relatywnie szybko potrafił reanimować życie sportowe polskich studentów. Działo się to niejednokrotnie w atmosferze typowej dla środowiska – z przymrużeniem oka, dystansem, ironią, humorem…

 

 

Literatura: J. Tyszkiewicz, Dzieje Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu: 1946-2006,  Wrocław 2007, s. 93-4; K. Obodyński, Rola AZS w kształtowaniu się struktur akademickiej kultury fizycznej..., w: Akademicka kultura fizyczna na przełomie stuleci Tom 1 Stan i perspektywa zmian, red. K. Obodyński, Z. Barabasz, Warszawa 2009, s. 11-12; Tomasz Szponder, Obrazki z AZS, w: R. Wryk, Sport akademicki w relacjach i wspomnieniach, Poznań 2009, s. 596-620; W. Zawadzki, AZS Politechnika Wrocław. Kronika Klubu 1973-1991, Wrocław 2012, s. 7, 164-5, 189; A. Brzózka, Politechnika Zielonogórska. KU AZS, Zielona Góra 1977, s. 13; Cz. Michalski, AZS w Krakowie, cz. II. 1945-2009, Kraków 2012, s. 48; B. Jankowski, Wspomnienia, w: Jaworowicz, Jerzy, 40-lecie współpracy Studium Wychowania Fizycznego i Sportu UŁ z Klubem Uczelnianym AZS UŁ, Łódź 1992, s. 32-35; APS, 4, 69, 1989, s. 45; M. Bytniewski, Od 1111 km do 5555 km, w: , 40 lat minęło... : Wydziałowi Wychowania Fizycznego w Białej Podlaskiej : Zjazd Absolwentów z okazji 40-lecia Uczelni, 11-12 września 2010 r. , red. T. Jaślikowska-Sadowska,, Biała Podlaska 2010,  s. 29;  M. Rotkiewicz, AZS-AWF Warszawa 1949-2009, Warszawa 2014, s. 47-48, 71; Gaj, J. (red.), Dzieje Akademii Wychowania Fizycznego w Poznaniu, Poznań 1996, s. 250-1; R. Gawkowski, Akademicki sport XX wiecznej Warszawy AZS Warszawa, s. 180  (maszynopis); K. Obodyński, Rola Akademickiego Związku Sportowego w kształtowaniu się akademickiej kultury fizycznej w latach 1945-2005, w: Akademicka kultura fizyczna na przełomie stuleci, t. I (Stan i perspektywy zmian), Warszawa 2009, s. 12; I. Urbaś, AZS to tlen..., w: J. Rybicki, Sport i indeks w życiorysach, Gdańsk 2008, s. 197.


 

Apolityczny AZS. 
Wzorem władz centralnych sukcesami sportowców interesowały się tez władze lokalne. Na fotografii koszykarki AZS Poznań podczas wizyty u I sekretarza KW PZPR Jerzego Zasady. Sezon 1977/1978 przeszedł do historii poznańskiego sportu. Znakomity wtedy zespół AZS Poznań sięgnął po mistrzostwo, a na dodatek w 1978 roku w Poznaniu odbywały się Mistrzostwa Europy koszykarek. W zespole stworzonym przez Bronisława Wiśniewskiego grały m.in. Maria Jergen, Elżbieta Grześczyk, Teresa Komorowska, Maria Wiśniewska, Elżbieta Ziętarska. Fot. cyryl.poznan.pl, za  http://poznan.wyborcza.pl (7 czerwca 2018). Ta cecha Związku zasługuje na refleksję poczynioną zaraz po zaprezentowaniu przewag AZS związanych ze stanem wojennym. Jak się wydaje, określić ją wypada mianem „wczesnej apolityczności” poprzedzającej przemiany polskiej rzeczywistości od 1989 roku począwszy.  Pierwej jednak należy przekonać do tego, że w okresie od mniej więcej 1983 (a może i jeszcze wcześniej /?/) do początków polskiej „rewolucji bez rewolucji” istotnie o takiej apolityczności można mówić. O jej istnieniu przekonują autorzy pamiętników i wspomnień pokolenia, które swoją aktywnością wypełniało wspomniane wyżej cezury funkcjonowania AZS.  Ireneusz Urbaś z Gdańska pisał: „Nie potrafię powiedzieć czy fenomen AZS-u w latach osiemdziesiątych polegał na tym, że była to jedna z nielicznych studenckich organizacji apolitycznych, a na pewno jedyna ogólnokrajowa, w której można było wyszaleć się organizacyjnie” (warto tę cytację powtórzyć!).

Z kolei Zbigniew Markowski, odnoszący się nie tylko do wskazanej wyżej epoki zaznacza, że „Klub AZS na UG, kierowany wówczas przez Wiesława Pakulskiego (w 1971 r., D.S.), szybko wyrobił sobie znaczącą pozycję w nowo kształtującym się środowisku studenckim. I nie był też postrzegany wyłącznie jako miejsce (czyli sekcja sportowa) bądź organizator działań na rzecz wzmocnienia tężyzny fizycznej wśród studentów. Przeciwnie, AZS był bezpartyjną przestrzenią, w której studenci mogli się realizować również jako animatorzy życia studenckiego, tyle że w sferze sportowej i turystycznej, co pozwalało wielu z nas zachować wewnętrzna równowagę”. Biorąc pod uwagę kolejną opinię, tym razem Macieja Kowalczuka odnieść można wrażenie, iż apolityczność istotnie sięgała okresu dużo wcześniejszego niż lata poprzedzające okrągły stół i przemiany ustrojowe. Ten działacz klubu AZS UG w  l. 1975-1978 przekonuje, że: „Klub Uczelniany akademickiego Związku Sportowego Uniwersytetu Gdańskiego był dla nas, studentów tej uczelni z początku lat siedemdziesiątych, znakomitą szkołą życia. Dawał możliwość realizacji pasji związanych ze sportem, a przede wszystkim, pracując w nim, mogliśmy bez stresu i w przyjemnej, przyjacielskiej atmosferze zbierać praktyczne doświadczenia, które przydawały się później w życiu zawodowym. Dawał możliwość działania, bez konieczności angażowania się w politykę. W klubie tym kilka roczników studentów samodzielnie zarządzało organizacją sportową, organizowało dla swoich kolegów sportowe życie, codzienny aktywny wypoczynek, a w okresie przerw wakacyjnych obozy sportowe, rekreacyjne i wypoczynkowe”.

Trudno z tym poglądami polemizować, bo zakładają one, że nie tylko w latach 80. XX, ale i dekadę wcześniej AZS stanowił istny archipelag wolności, związek wyjątkowy i wręcz unikatowy (przynajmniej ten gdański!). Z drugiej strony koniecznie podkreślać należy subiektywny charakter tych relacji. Dzisiejszym 60-latkom okres młodości wydaje się bliski ideałowi pod każdym względem. Nie sposób jednak pominąć cech łączących te refleksje – oto wszystkie one dotyczą ludzi zaangażowanych w rodzaj pracy organicznej, pozytywistycznej, wykonywanej na poziomie organizacyjnym, wręcz rudymentarnym. Trudno zakładać, aby przy tym właśnie rodzaju zaangażowania  (jak widać, pełnego emocji i empatii) działaczom tym szczególnie doskwierały monity sekretarzy, telefony z Komitetu Uczelnianego, Miejskiego, obecności na zawodach czynowników partyjnych, hasła wypisywane na czerwonym tle transparentów…  etc. 

24 maja 1999 roku prezydent RP Aleksander Kwaśniewski zaprosił do swej rezydencji delegacje Akademickich Związków Sportowych z całej Polski, by uczcić 90. rocznicę powstania najstarszego w Polsce stowarzyszenia sportowego. Wobec wspomnianych okoliczności uczynić tak powinien każdy Prezydent Fot. ze zbiorów W. Henzlera za (md), 90-lecie Akademickiego Związku Sportowego, „Wiadomości Uczelniane. Miesięcznik informacyjny Politechniki Opolskiej”  nr 8 (79), 1999, s. 7. Jeśli jakieś wątpliwości budzi jednakie, gdańskie pochodzenie relacji, to w próbie obiektywizowania problemu warto wziąć pod uwagę dane dotyczące akademików sportowców z Warszawy. Okazuje się, że teoretycznie w najciemniejszym okresie stanu wojennego liczba studentów - członków AZS szczytowała! Oto w roku 1980 było ich 9892, natomiast rok później, co zaskakuje najbardziej, liczba ta wzrosła i wynosiła już 10826 członków działających w aż 140 sekcjach sportowych! Czy operowanie tymi danymi wystarczy, aby przekonywać, że teoretycznie w okresie największych politycznych oddziaływań, wpływów, nacisków etc. AZS rzeczywiście stanowił wyspę wolną od „uścisków” komunistycznej władzy. Najrozsądniej rzec, że warto prowadzić w tym kierunku dalsze badania, choć Kazimierz Obodyński już skonstatował, że  w latach po zniesieniu stanu wojennego (od 1983) „AZS był jedyną względnie apolityczną organizacją środowiskową zwłaszcza na szczeblu podstawowym”…

W jakim zakresie o wypełnieniu tej wolnej przestrzeni decyduje polityka? Jeśli ta mała, „wewnątrzzwiązkowa”, to naturalne i wskazane. Gorzej, jeśli wpływa na to TA WIELKA POLITYKA… Na stronie http://azs.waw.pl/maly-poradnik-wyborczy/ pojawił się praktyczny samouczek związkowej demokracji. Przygotowali je pospołu znakomity prawnik dr Jakub Kosowski i rysownik Joanna Szczuka.   Nie wiedzieć, jak wielkie znaczenie przypisywać należy do pewnego gestu (sporo sugerować może, że przemyślanego i roztropnego ). Oto przed rozpoczęciem III Studenckiego Festiwalu Sportowego AZS  w Wilkasach latem 1989 roku zaproszenia do udziału w imprezie skierowano zarówno do Profesora Bronisława Geremka z Komitetu Obywatelskiego „Solidarność”, Profesora Jacka Fisiaka ówczesnego, Ministra Edukacji Narodowej oraz Aleksandra Kwaśniewskiego, Przewodniczącego Komitetu Młodzieży i Kultury  Fizycznej. Trudno jednak apodyktycznie rozstrzygnąć, czy był to akt oportunizmu, czy zaakcentowanie apolityczności….

 

Literatura: I. Urbaś, AZS to tlen..., w: J. Rybicki, Sport i indeks w życiorysach, Gdańsk 2008, s. 197; Z. Markowski, Nie tylko sport, w: J. Rybicki, Sport i indeks w życiorysach, Gdańsk 2008, s. 165-169; Maciej Kowalczuk, Pasje i przyjaźnie, w: J. Rybicki, Sport i indeks w życiorysach, Gdańsk 2008, s. 183. R. Gawkowski, Akademicki sport XX wiecznej Warszawy AZS Warszawa, 184-5 (maszynopis); B. Korpak, Festiwale. Studencki festiwal sportowy (1987-2010), Warszawa 2011, s. 21.

 

Dariusz Słapek